Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty

15 stycznia 2017

256. Bielenda, Dwufazowy olejek do kąpieli SPA Afryka


Dwufazowy olejek do kąpieli od Bielendy jest stosunkowo dość nowym produktem, przynajmniej w moim odczuciu. Swoją buteleczkę kupiłam kilka miesięcy temu, i mniej więcej tyle samo było ona już na rynku. Dla kogoś ten okres czasu może oznaczać, że kosmetyk jest już bardzo długo, wszyscy dobrze go znają i nic z nowości na nim nie pozostało. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z taką formą kosmetyku do mycia ciała, a jak się okazało, nie tylko konsystencja była tutaj zaskoczeniem. Jeśli jesteście ciekawi, co jeszcze mnie zaskoczyło, zapraszam na recenzję.


Wyrusz w podróż marzeń. Odkryj niezwykły świat egzotycznych zapachów i roślin. Zanurz się w świecie rytualnej pielęgnacji ciała. 



Dwufazowy olejek do kąpieli i pod prysznic wykorzystuje niezwykłe właściwości roślin rytualnych Afryki - zapewni zmysłową i odprężającą kąpiel w delikatnej śmietankowej pianie. Twoja skóra odzyska niezwykłą miękkość, gładkość i właściwe nawilżenie. Egzotyczny, ciepły i korzenny aromat olejku poprawia samopoczucie, pobudza i dodaje energii. 

O piękno Twojej skóry zadbają FIGA i DAKTYL - dzięki bogactwu witamin, cukrów i soli mineralnych te afrykańskie owoce zmiękczają naskórek, nawilżają go i nadają skórze jedwabistą gładkość, przeciwdziałają procesom starzenia. 



SKŁAD

AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, PARAFFINUM LIQUIDUM, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, COCAMIDOPROPYL BETAINE, PROPYLENE GLYCOL, PHOENIX DACTYLIFERA FRUIT EXTRACT, GLYCERIN, FICUS CARICA FRUIT EXTRACT, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, CITRIC ACID, SODIUM CHLORIDE, DISODIUM EDTA, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, PARFUM, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYISHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXYALDEHYDE, LINALOOL, CI 14700, CI 17200, CI 42090, CI 19140.


Przed użyciem olejku należy wstrząsnąć butelką tak, aby dwie warstwy się wymieszały. Powstaje nam wtedy różowe mleczko, o bardzo rzadkiej konsystencji. Nie można wylać go zbyt dużo na dłoń, ponieważ od razu z niej spływa. Co za tym idzie również trudno nanieść go na skórę. W kontakcie z wodą pieni się bardzo leciutko, nie ma więc co liczyć na dużą ilość piany. Po zmyciu olejku nie czuć jednak, żeby ten brak piany skutkował niedomyciem. Skóra jest czysta i pachnąca, i nie zostaje na niej żadna tłusta warstewka, mimo parafiny na początku składu. Olejek zupełnie nie nawilża, wręcz przeciwnie, po kąpieli skóra jest lekko ściągnięta i zdecydowanie potrzebuje balsamu. U mnie więc obietnice producenta spełniły się jedynie w kwestii relaksu.  Afrykańska wersja olejku, którą posiadam, pachnie tak oryginalnie, że wydaje się nie do podrobienia. Po fidze i daktylach spodziewać się można słodkiego, lekko orzeźwiającego zapachu owoców. Nic bardziej mylnego. Figi i daktyle znam tylko suszone, ale nawet tego zapachu tu nie znajdziemy. Dla mnie olejek pachnie bardzo orientalnie, wyczuwam tu dużo aromatów drzewnych, trochę piżma. Jest to zapach ciężki i duszący, trochę męski. Zarówno pod prysznicem jak i później, na skórze, jest intensywny i czuć go dłuższy czas. Zapach zdecydowanie nie dla wszystkich, trzeba go po prostu polubić. Ja takie zapachy lubię, więc używałam z przyjemnością. Cieszę się, że marka nie poszła w kierunku oklepanych zapachów, ale stworzyła coś naprawdę nowego i innego.

Do wyboru są w sumie cztery wersje zapachowe:
- Ameryka - Acai&Avocado
- Azja - Imbir&Kardamon
- Polinezja - Orchidea&Algi
- Afryka - Figa&Daktyle

26 czerwca 2015

107. Bielenda, aktywne serum korygujące

Dziś będzie o kosmetyku, po którym spodziewałam się naprawdę wieeele. Chyba aż za wiele. Zostałam skuszona pochlebnymi ocenami i ślepo zaufałam, pewna, że i u mnie to cudo zadziała. O czym mowa?


Serum prezentuje się bardzo ładnie. Szklana buteleczka z pipetką zapakowana jest w biało-zielony kartonik, a do środka zapakowana jest dodatkowo ulotka.


Serum jest bezbarwne, niestety nie bezzapachowe. Trudno mi określić, czym właściwie pachnie. To bardzo specyficzny zapach, który na początku strasznie mnie drażnił. Nie jest na szczęście wyczuwalny po nałożeniu kremu. Konsystencja troszkę lepka. Po posmarowaniu nim twarzy zostaje na niej lepka powłoczka, która wydaje się ją oblepiać. To trochę takie uczucie, jakby miało się na twarzy maseczkę, którą się potem zrywa a nie zmywa.


Jakie działanie obiecuje nam producent?




Jak serum spisało się u mnie? Na pierwsze efekty nie musiałam długo czekać. Już po kilku dniach zaczęło się intensywne oczyszczanie twarzy. Wielki bąble pojawiły się na całej twarzy. Co jedne zniknęły, pojawiały się nowe. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że to po prostu zapchał mnie potwornie krem do twarzy, który zaczęłam używać jednocześnie z serum.

Na dwa tygodnie odstawiłam i krem i serum, a później wróciłam do tego drugiego. Wtedy też zaczęło się złuszczanie, i to bardzo porządne. Skóra dosłownie zeszła mi z całej twarzy, a twarz zrobiła się bardziej miękka i delikatna. Nie wiele jednak pomogło to na przerbarwienia, a przyznam, że to głównie o nie mi chodziło.
Po około 10 dniach złuszczanie się skończyło i nie było żadnych innych efektów. Serum wykończyłam w całości, ale moja twarz dużo dobrego z tego nie wyniosła. Pozbyłam się trochę starego naskórka, ale to wszystko. Wysuszyłam sobie za to bardzo dłoń, którą rozprowadzałam serum po twarzy. Podczas jej mycia starałam się, żeby woda nie rozmazywała serum po całej dłoni, a i tak miałam ją strasznie przesuszoną (tylko tę jedną!).

Tak więc do serum nie wrócę więcej, kremu raczej też nie będę próbowała. Nie polecam, bo nie mam za co.