Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Denko. Pokaż wszystkie posty

8 lipca 2017

387. Denko maj/czerwiec

Ale mi ten czerwiec zleciał. Dla mnie to najpiękniejszy wakacyjny miesiąc. Słońce nie zdążyło jeszcze wszystkiego spalić, zaczynają kwitnąć letnie kwiaty, dni są najdłuższe w roku, noce ciepłe i pachnące. A w powietrzu nie czuć jeszcze chłodu jesieni. Koniec miesiąca to pora podsumowań zużyć i krótkie opinie na temat poznanych kosmetyków.

 1. Dove, intensywnie reperujący szampon do włosów - Mój drogeryjny ulubieniec, włosy wyglądają po nim po prostu ślicznie. Miękkie, błyszczące, nie plączą się. Mój ideał, do którego wracam co jakiś czas. Niestety, nie oczyszcza włosów tak dobrze jak szampony rosyjskie czy Yves Rocher. RECENZJA

2. Dr. Konopka's, Odżywczy balsam do włosów - Odżywka ma bardzo naturalny skład, ale działanie niestety nie powala. U mnie zupełnie się nie sprawdziła, a ja po raz kolejny stwierdzam, że natura nie dla mnie. RECENZJA

3. Bania Agafii, szampon-odżywka z ekstraktem z mydlnicy lekarskiej - Przyjemny, ale nie wyróżniający się szampon ziołowy. Bardzo lubię te szampony za ich zapachy. RECENZJA

4. Nivea, mleczny szampon - Szampon cudo. Włosy po nim były miękkie, gładkie i lejące. Do tego ślicznie pachniał i nie podrażniał. Zdecydowanie jeszcze do niego wrócę. RECENZJA



 5. Nivea, mleczna odżywka do włosów - Odżywka świetnie komponowała się z szamponem z tej samej serii. Robiła prawdziwe cuda z włosami. Ubolewam tylko nad tym, że te odżywki Nivei są takie małe :( RECENZJA

6. Biovax, maska do włosów bambus i olej awokado - Zupełnie tej maski nie rozumiałam. Raz miała cudowny wpływ na włosy, a raz urządzała mi na głowie istny koszmar. Prawdziwa rosyjska ruletka. RECENZJA

7 . L'oreal Elseve, odżywka upiększająca - Bardzo słabiutka odżywka. Ani nie upiększała, ani nie wygładzała włosów. Pomagała jedynie je rozczesać, ale poza tym nie robiła nic.



8. Lactacyd, żel do higieny intymnej Fresh -  Bardzo świeży, idealny na ciepłe letnie dni. Zawierał dodatek mentolu, co może niektórym nie bardzo się podobać. Mnie jednak dawało to większe poczucie świeżości. 

9. Lirene, żel z olejkiem pod prysznic - mango i jaśmin - Zwyczajny żel pod prysznic. Ten dodatek olejku pozostał zupełnie niezauważony. W zapachu wyczuwam bardziej grapefruita niż mango, jaśminu zero. Taki mały oszust. 

10. Rexona, antyperspirant Happy Morning - Moje ulubione antyperspiranty w sprayu. Ładnie pachniał i dobrze chronił przed potem. 

11. Fa, mydło do rąk pustynna róża i drzewo sandałowe - Przyjemnie pachnące mydełko. Nie pielęgnowało dłoni, lekko je wysuszało. Ale ja od mydeł cudów nie wymagam, więc dla mnie było ok. 


12. Perfecta, Peeling do ciała limonka & trawa cytrynowa - przyjemnie pachnący i całkiem porządnie zdzierający martwy naskórek peeling. Lubiłam go, mimo że zostawiał delikatnie lepką warstewkę.

13. Lorin, lawendowa sól do kąpieli - Uwielbiam ją za piękny, lawendowy zapach. Kryształki soli ładnie się rozpuszczają w wodzie i barwią ją na różowo. Sól jest bardzo tania, dostępna w Auchan. RECENZJA 

14. Go Pure, chusteczki odświżające fresh mint - Delikatnie nasączone i pachnące miętą. Przydawały się poza domem, kiedy nie miałam dostępu do umywalki. Fajnie też czyściły komputer.

15. Avon, peeling do stóp - Bardzo fajny peeling. Dobrze sobie radził z suchą skórą na stopach, do tego można było z jego pomocą zrobić przyjemny masaż.


16. Ziaja, maseczka liście zielonej oliwki - Przyjemnie odświeżająca i łagodząca maseczka. Skóra po niej jest mięciutka i delikatnie rozjaśniona. Niestety, ponieważ jest to maseczka przeznaczona do cery suchej, moja mieszana bardzo szybko się po niej przetłuszcza.

17. Ziaja, maska dotleniająca - Maska ma czerwono-pomarańczowy kolor. Po zmyciu miałam wrażenie, że troszkę tego koloru zostało, ale to tylko takie wrażenie, bo wacik był czysty. Maseczka ładnie wygładziła i odżywiła cerę, by bardziej miękka i delikatniejsza. 

18. L'Orient, oliwkowy krem do twarzy - Przeciętny krem. Nawilżał bardzo krótkotrwale. Nie podrażnił ani nie zapchał skóry. 

19. BeBeauty, chusteczki do demakijażu z ekstraktem z lotosu - Bardzo dobrze zmywają makijaż, nawet wodoodporny tusz do rzęs. Śmiem twierdzić, że robią to lepiej niż płyn micelarny czy mleczko. Wygodne do zabrania w podróż, a do tego bardzo tanie i łatwo dostępne. 





 20. Yankee Candle, Sot blanket - Słodki, otulający zapach, od którego człowiekowi od razu robi cieplej i jakoś tak przytulniej. Na jesień trzeba będzie zrobić zapas.

21. Yankee Candle, Flowers in the sun - Lubię kwiatowe zapachy, ale ten był za sztuczny, żeby była z tego miłość. Na dodatek był ledwie wyczuwalny.
22. DKNY, Be desired - Próbka zapachu. Ładny, ale bardzo łatwy do opisania i trochę nudny. Nie chciałabym całego flakonika.



7 maja 2017

272. Denko kwiecień

W kwietniu zrobiłam porządek z kolorówką, w której znalazłam kilka prawdziwych dinozaurów. Zapraszam na podsumowanie zużyć kwietnia.


1. Yves Rocher, szampon przywracający blask z wyciągiem z nagietka - Kiedyś to był mój ulubiony szampon Yves Rocher, ze względu na swój zapach idealnie odwzorowujący zapach nagietka. Teraz coś w nim zmienili, jest nowa szata graficzna i zapach niestety też nowy, cytrusowy. Działanie to samo, bardzo dobre - jak w przypadku wszystkich szamponów Yves Rocher. 

2. Seri, Miodowa maska do włosów - Jako maska bardzo kiepska, nie poprawiała wyglądu włosów. Pomagała jednak je rozczesać, używałam jej więc jako odżywki po każdym myciu, dosłownie na chwilkę nakładając ją na włosy. RECENZJA
 
3. Bania Agafii, Szampon tradycyjny syberyjski nr 4, na bazie propolisu kwiatowego - Przyjemnie, kwiatowo pachniał. Ładnie domywał włosy. Na olejach go nie próbowałam, ale myślę, że dałby radę. Dość mocno plątał włosy i konieczne było używanie po nim dobrej odżywki. Sam z siebie włosy targał, puszył i matowił, ale unosił od nasady. Nie zapadł mi szczególnie w pamięć, więc raczej do niego nie wrócę.




4. Yves Rocher, kawowy żel pod prysznic - Moja ogromna miłość, zdecydowanie ulubiony kosmetyk marki. Żel tak cudownie pachnie kawą, że nie sposób nosa oderwać od opakowania. Na skórze niestety utrzymuje się jedynie echo tego zapachu, pod balsamem ginie zupełnie. Łazienka jednak do rana pachnie kawą.

5. Farmona, Peeling do ciała kiwi i karambola - To była moc! Zarówno zdzierania jak i zapachu. Malutkie opakowanie 120 ml jest niesamowicie wydajne, bo do wykonania peelingu wystarczy odrobina kosmetyku. Drobinki ścierające nie rozpuszczają się tak szybko w wodzie, więc śmiało można transportować je z jednej partii ciała na drugą. Na pewno kupię jeszcze nie raz. 

6. Garnier, Antyperspirant w kulce Invisible Anti-Marks - Dla mnie bubel totalny. Lepił się i kleił pod pachami przez cały dzień, zupełnie się nie wchłaniał. Ochrona też zerowa. Kupiłam go w duopaku, więc drugie opakowanie oddałam przyjaciółce. I wiecie co? U niej spisywał się rewelacyjnie. Ładnie się wchłaniał, nie lepił i dobrze chronił przed potem. Tak więc całkiem skreślić go nie mogę, aczkolwiek ja do niego nie wrócę. RECENZJA

7. Rexona, Antyperspirant Invisible Pure - Dobrze chronił przed potem, ładnie pachniał. Rzadko noszę zarówno białe jak i czarne ubrania, zdecydowanie wolę bardziej żywe kolory, więc średnio miałam jak ocenić jego niewidzialność. Na innych kolorach śladów nie zauważyłam, więc chyba działa. 

8. Rexona, Antyperspirant w sztyfcie Stress Control -  Bardzo lubię te antyperspiranty. Są skuteczne, nie brudzą ubrań, a podczas wysiłku fizycznego mocno czuć ich zapach.



9. Yves Rocher, Wiśniowy balsam do ust - Dobrze nawilżał, dość mocno barwił usta na czerwono i trochę chemicznie pachniał. Wiśniowej wersji już nie chcę.

10. Yves Rocher, Balsam do ust masło karite - Odżywienie to samo, koloru zero. Taka bardziej naturalna wersja. Ogólnie te balsamy są bardzo fajne i naprawdę skuteczne. Obecnie używam wersji kokosowej, która póki co zapach ma najlepszy.

11. AA, Krem wygładzająco-nawilżający Energia Młodości 30+ - W prawdzie do trzydziestki jeszcze mi sporo brakuje, ale śmiało mogę stwierdzić, że skóra dojrzalsza od mojej, a przy tym zapewne bardziej sucha, nie będzie z niego zadowolona, bo będzie po prostu za słaby. U mnie spisał się przyzwoicie, używałam go na noc, bo się lepił. 

12. Tołpa, Żel do demakijażu oczu - Dobry produkt do demakijażu. Ładnie zmywał cały makijaż, nie tylko z oczu. Mimo że to żel, nie pozostawiał po sobie śladu i nic się nie lepiło. Bezzapachowy, nie szczypał w oczy. RECENZJA



13. Skin79, Krem BB Orange - Zużyty dawno temu. Opakowanie leżało sobie i czekało, aż się magicznie napełni znowu. Zakup do którego się zbieram i ciągle nie mogę się zebrać, bo dla mnie taka kwota na jeden produkt do makijażu to całkiem sporo. 

14. Miss Sporty, So Matte Perfect Stay - Stare opakowanie odnalezione podczas porządków w kolorówce. Nie pamiętam zupełnie, jaki był, ale chyba całkiem dobry, bo w opakowaniu zostały tylko jakieś zaschnięte resztki.

15. Maybelline NY, Podkład Affinitone - Uwielbiam go za jego fenomenalne krycie bez efektu maski, sprawdza się w naprawdę kiepskich dniach, kiedy mam więcej do zakamuflowania. Opinie o nim są różne, jedni go kochają inni nienawidzą. Dla mnie to pewniak, na który zawsze mogę liczyć.



16. Maybelline NY, The Colossal Volum Express - Lubię wszystkie tusze Maybelline, nie miałam jeszcze takiego, który naprawdę okazałby się bublem. Mogę podejść do ich szafy i wziąć obojętnie który, bo wiem, że będę zadowolona. 

17. Astor, Lash Beautifier Volume Mascara with Argan Oil - Kupiłam ją, bo wyróżniła się na półce błyszczącym opakowaniem. Wyszła ze mnie sroka i kupiłam to, co najbardziej błyszczało. Niestety, okazała się bublem totalnym. Na rzęsach była praktycznie niewidoczna. Delikatnie je podkreślała i nie ważne, ile warstw się jej nałożyło, trzeba było się dobrze przyjrzeć, żeby w ogóle zauważyć, że rzęsy są pomalowane. Będę ją omijać z daleka.

18. Gąbeczka do podkładu - Chińska podróba z ebay za dolara, a podkład rozprowadzała rewelacyjnie. Później ją rzuciłam do pudełka z kosmetykami i tak sobie przeleżała z rok. Nawet nie próbuję jej doczyścić z tych cieni, którymi się upaprała. Z ciekawości jednak zajrzę do środka :)

19. Paese,  próbka czegoś - Dostałam do zakupów, ale nie mam pojęcia co to jest. Korektor? Podkład? I tak jest tego tak mało, że średnio da się tym umalować.

20. Fioletowe cienie - Ten kolor kojarzy mi się z syrenim ogonem. Nie moja bajka, do tego są już mega stare. Widać jednak, że kiedyś go używałam.

21. Różowe cienie - Tymi cieniami to ja chyba jeszcze lalki malowałam.

22. Envi, cienie do powiek - Kiedyś ich używałam, teraz już się do niczego nie nadają. Kolory bardzo ładne, niestety cienie są już tak stare, że nie da się ich nabrać na pędzel.

23. Yankee Candle, wosk Honey Clementine - Mocny, gryzący zapach. Połączenie mandarynek i ostrych przypraw. Po odpaleniu bardziej czuć przyprawy, niż cytrusy. Tylko dla fanów mocnych i ostrych zapachów, średnio pasuje do wiosny i lata.

24. Wibo, bibułki matujące - Obowiązkowe w mojej torebce. Pomagają poprawić makijaż, ładnie zbierają sebum nie ścierając podkładu.

7 lutego 2017

262. Denko grudzień/styczeń

W sobotę udało mi się zrobić zdjęcia w pięknym, dziennym świetle. Wyjątkowo nie musiałam latać za nim po całym mieszkaniu - było wszędzie. Chmury poszły precz i słoneczko naprawdę mocno przygrzewało. Głupia ja zamiast jednak od razu zgrać je na komputer i obejrzeć, zostawiłam na karcie pamięci i dopiero wieczorem zgrałam. Okazało się, że połowa jest tak rozmazana, że widać praktycznie tylko kolory. Koniec końców zdjęcia wcale nie są ładne, bo musiałam je zrobić przy sztucznym świetle. Jak mi się już marzą długie dni, kiedy to o godzinie 19 jest jeszcze jasno..

 1. Garnier Fructis, Szampon wzmacniający Fresh - Szampon ładnie pachniał zielonym jabłuszkiem, dobrze mył włosy i nie podrażniał skóry głowy. Nie plątał, włosy bardzo łatwo się po nim rozczesywały. Moje włosy wyglądały po nim bardzo ładnie. Delikatnie błyszczały, wyglądały świeżo. Zdecydowanie częściej muszę sięgać po drogeryjne szampony, bo moje włosy po prostu je lubią.

2. Palmolive, Szampon Silky Shine Effect - O tym szamponie mogę właściwie powiedzieć to samo co o poprzedniku. Jedyna znacząca różnica to zapach. Obydwa jednak były świeże i dawały uczucie bardzo czystych włosów.

3. Ziaja, Szampon wzmacniający kuracja kaszmirowa - Gładkość, miękkość i połysk zamknięte w niepozornej buteleczce. Jedyny minus to za słodki zapach, ale dało się go przeżyć. RECENZJA

4. Yves Rocher, Odżywka odbudowująca - Prawdziwy rarytas wśród odżywek. Włosy są po niej niezwykle miękkie, bardziej mięsiste i lejące. A do tego pięknie pachną. Niestety, taka pojemność wystarcza mi zaledwie na kilka użyć. RECENZJA


5. Ziaja, pasta oczyszcająca liście manuka - Absolutny hit wśród peelingów do twarzy. Mnóstwo ostrych drobinek dokładnie złuszcza martwy naskórek i pozostawia twarz niezwykle gładką i miękką. Zmiana jest widoczna gołym okiem już po pierwszym użyciu. Na sucho mamy naprawdę mocne zdzieranie, na mokro trochę słabsze, ale równie efektowne. RECENZJA

6. Eveline, dwufazowy płyn do demakijażu oczu - Przeciętny płyn. Z tuszem radził sobie średnio i zawsze coś tam zostawiał. Nie było jednak tłustej klejącej powłoczki na skórze.  

7. Conny, Maska oczyszczająca w płachcie węgiel drzewny - Żadna z niej maska oczyszczająca. Ani nie zmatowiła cery, ani nie oczyściła porów, nie dała tego odświeżenia i wręcz wysuszenia, które dają maseczki oczyszczające. O dziwo, całkiem nieźle nawilżyła cerę, a efekt nie był chwilowy.

8. Próbka Holika Holika, Żel aloesowy - Jedyna próbka, jaką udało mi się zużyć. Rewelacyjny żel, bardzo wydajny. Ta mała próbka wystarczyła mi na tydzień. W grudniowej edycji Liferii trafił mi się żel aloesowy Mizon, więc na razie powstrzymam się z zakupem Holika Holika. Ale tylko na razie, bo jego zapach jest tak piękny, że koniecznie muszę mieć opakowanie pełnowymiarowe. Zwłaszcza na lato, kiedy zaczną się poparzenia i podrażnienia od słońca, a w moim przypadku również od pyłków roślinnych od pracy w ogrodzie.


 9. Bielenda, Dwufazowy olejek do kąpieli Afyka - Bardzo ciekawie pachnący delikatny olejek. Niestety, zupełnie nie dawał tego nawilżenia, które kojarzymy z olejkami. Wręcz przeciwnie, skóra po nim była lekko wysuszona. Mimo wszystko podobał mi się ze względu na swój niepowtarzalny zapach. RECENZJA

10. Farmona Nivelazione, Drenujący peeling antycellulitowy do mycia ciała - Tak gęstego i tak ostrego peelingu nie miałam nigdy. Wprost zdzierał skórę. Stosowałam go jedynie na nogi, ponieważ na resztę ciała był za mocny. Nieprzyjemnie pachniał i miał tendencję do brudzenia wanny, ale mimo wszystko działał rewelacyjnie. Po masażu z tym peelingiem moje nogi, a zwłaszcza uda, wręcz parzyły, tak szybko krew w nich krążyła. RECENZJA

 
11. Perfecta, Masło do ciała limonka i trawa cytrynowa - Piękny, cytrusowy zapach i dobrze wchłaniająca się formuła. Przy stosowaniu codziennie masło utrzymywało skórę w odpowiednim nawilżeniu. Nie ma jednak opcji, żeby poradziło sobie użyte raz na jakiś czas. Delikatne i niezbyt gęste, świetnie nadawałoby się na lato.

 

12. Evree, Regenerujący krem do rąk - Bardzo gęsty i tłusty krem. Długo się wchłaniał i ogólnie średnio nadawał do używania w ciągu dnia. Świetnie radził sobie jednak nawet z mocno wysuszoną skórą. Wszelkie podrażnienia łagodził od razu, przynosząc ulgę sponiewieranym dłoniom, a stosowany przez dłuższy czas poprawiał ich kondycję. RECENZJA

13. Yves Rocher, Chłodzący żel do stóp - Przyjemny gadżet, bardzo dobry na lato. Przyjemnie chłodził stopy, zwłaszcza te zmęczone. RECENZJA

14. Kneipp, BIO-olejek do ciałoa - Pachniał cudownie, nawilżał jednak średnio. Do tego dochodziła sama formuła olejku, a więc wchłanianie w 99%. Ten 1% zawsze na skórze zostawał i strasznie mnie denerwował. RECENZJA


15. Paese, Transparentny puder ryżowy - Przez trzy lata był to mój ulubieniec i jedyny puder w kosmetyczce. Teraz zamieniłam go na również transparentny Pierre Rene. Dużo tańszy, ale też nie matowi na tak poprzednik. Tak więc do Paese na pewno jeszcze wrócę. 

16. Avon, Baza pod cienie - Absolutny must have w mojej kosmetyczce. Bez tej bazy nawet nie tykam cieni czy kredki do oczu. Tania i bardzo wydajna, utrzymuje makijaż na powiece ok. 10 godzin - zależy od tego co robię i jaka jest pogoda. 



No i jak zwykle prawie noc mnie zastała. Zupełnie nie potrafię się ogarnąć, przysiąść do bloga i napisać notkę za jednym zamachem. Wiecznie gdzieś łażę i coś tam na boku robię. A efekt widać na blogu - posty raz na ruski rok.
 

 

 


3 grudnia 2016

245. Denko październik/listopad



Grudzień już się rozpoczął, pierwszy poważniejszy atak zimy za nami. Jesienne botki i płaszczyki na dobre zostały zastąpione  przez kozaki i puchowe kurtki. Czujecie te zbliżające się święta? Ze zmianą dekoracji poczekam pewnie do następnego weekendu. Dziś będę próbowała nowy przepis na piernik z kremem - taka próba generalna przed świętami. Wcześniej jednak postanowiłam rozliczyć się z dwoma poprzednimi jesiennymi miesiącami. Denko zaskoczyło mnie swoją objętością. Po przeliczeniu na sztuki może nie ma tego bardzo dużo, ale gdyby zliczyć wszystkie te mililitry, wyjdzie całkiem sporo. 

1. L'Oreal Elseve, Szampon ekspansja gęstości - Niestety, żadnej ekspansji nie było. Szampon ładnie mył włosy, nie plątał ich. Mimo zupełnie nie łagodnego składu, nie wywołał łupieżu.

2. Bania Agafii, Szampon odżywczy na bazie ekstraktu mydlnicy lekarskiej - Pisałam o nim tutaj. Bardzo przyjemnie pachnący i unoszący u nasady szampon. A do tego naprawdę tani. Na pewno jeszcze kiedyś kupię tę wersję.

  3. Yves Rocher, Jedwabisty szampon odżywczy z wyciągiem z owsa - Szampony Yves Rocher są dla mnie bardzo łagodne. Nawet jeśli pod rząd zużywam trzy opakowania, skóra głowy nie jest wysuszona i nie pojawia się łupież. Tę wersję miałam drugi raz i nie do końca do mnie przemawia. Włosy są po niej gładkie i miękkie, ale wydają mi się niedomyte. Tak jakby szampon był za ciężki dla moich cienki włosów.

4. Pantene, Szampon mocne i lśniące - Zarówno ja jak i moja mama i siostra lubimy do niego wracać. Bardzo dobrze domywa włosy z codziennych zanieczyszczeń oraz oleji, i pozostawia je błyszczące i sypkie. Nie podrażnia skóry głowy, nie plącze włosów. Bardzo dobrze się pieni i jest wydajny, a także bardzo dobrze dostępny. 


5. Nivea, Krem do oczyszczania twarzy - Pisałam o nim tutaj. Ze zmywaniem makijażu nie radził sobie, ale ja i tak używam do tego płynu micelarnego. Krem był bardzo łagodny i delikatny, z sebum i kurzu oczyszczał jednak dobrze. Pozostawiał na twarzy delikatną warstewkę, przez co skóra była miękka i gładka. Dużo osób narzekało na to, mnie ona nie przeszkadzała. Nie zapychała porów, więc ją tolerowałam. 

6. Iwostin, Nawilżający żel do mycia twarzy - Żel przeznaczony jest dla skóry tłustej wysuszonej kuracją dermatologiczną. Stosowałam go na zmianę z żelem z kwasem migdałowym, więc powiedzmy, że moja skóra podpada pod tę kategorię. Żel mył delikatnie, a skutecznie. Skóra była po nim miękka i gładka, bez żadnej niepotrzebnej tłustej warstewki jak w przypadku kremu Nivea. Jedynie zapach żel miał niezbyt przyjemny.

7. KTC, Woda różana - Pisałam o niej tutaj. Bardzo przyjemny tonik. Woda pachniała dość mocno różami, ale dla mnie to wielki plus. Łagodziła podrażnienia i odświeżała. Nie zauważyłam, żeby spowodowała jakieś większe zmiany w wyglądzie skóry, ale z pewnością ograniczyła przesuszenie, nawet jeśli czasami zapominałam o kremie.

8. Bielenda, Skuteczny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu z bawełną - Płyn naprawdę był skuteczny. Ładnie rozpuszczał i domywał makijaż oczu, nawet ten wodoodporny. Nie szczypał w oczy i nie pozostawiał tłustej warstewki jak niektóre płyny dwufazowe.

9. Avon NutraEffects, Rozświetlająco- nawilżający krem koloryzujący SPF 20 -Krem dawał całkiem mocny kolor na twarzy, używać mogłam go więc tylko latem, kiedy już trochę się opaliłam. Błyszczał się i powodował szybsze przetłuszczanie skóry. Do tego kilka razy zmienił kolor na twarzy i wyglądał wręcz pomarańczowo. Miał również tendencję do spływania i nieestetycznego ścierania się. Zdecydowanie nie na upały. Prawie połowę wyrzucam bez żalu, zresztą i tak dawno minął mu termin ważności.

10. Fitocosmetic, Glinka czarna z Morza Martwego ze srebrem - Niebawem powinna pojawić się jej recenzją, bo glinka zasługuje na uwagę. Teraz zdradzę tylko tyle, że warto ją wypróbować bo bardzo dobrze oczyszcza cerę. 

11. Perfecta, Serum C-forte intensywnie regenerujące - Pisałam o nim tutaj. Zawartość saszetki spokojnie wystarczy nawet na pięć aplikacji. Serum daje efekt bardzo miękkiej i nawilżonej skóry. Niestety, nie jest to efekt długotrwały, więc nazwa serum jest trochę na wyrost. Nie mniej to ciekawa i tania maseczka.
 

12. Próbki:
-  Norel, krem półtłusty ochronny
- Lioele, Intensive Time Reversing Snail Cream
- Lioele, Viva la Vita Wrinkle Care & Whitening Function
- Bandi, Energetyzujący krem nocny 35+
 Jedynie dwie pierwsze mi się spodobały. Viva la Vita lepiła się i śmierdziała, zaraz musiałam ją zmywać. Bandi również nie chciał się wchłonąć i zostawił niefajną tłustą warstewkę.


 


13. Avon, Żel pod prysznic Citrus Zing - Pięknie pachniał cytrusami. Słodko i zupełnie nie sztucznie. To taki typowo letni zapach. Bardzo dobrze się pienił i na długo wystarczył.

14. Rexona, Shower Clean - Dobra ochrona i śliczny świeży zapach.

15. Rexona, Active Shield - Pisałam o nim tutaj. Nie odczułam, żeby ochrona była większa niż w pozostałych wersjach Rexony. Zapach zupełnie mi się nie podobał, a jak na złość był cały dzień wyczuwalny.

16. Avon, Żel pod prysznic Mystique - Mój ulubiony zapach żeli Avon. Często wracam do niego. To prześliczne połączenie róży i jaśminu. Bardzo kobiecy i kwiatowy zapach. Czekam aż Avon pomyśli o wodzie toaletowej o tym zapachu.

17. Balea, Żel pod prysznic Wanilia i Kokos - Pisałam o nim tutaj. Cudowny zapach. Połączenia naturalnych aromatów słodkiej wanilii i kokosa. Jeśli będę miała możliwość, na pewno kupię kolejne opakowanie.


 


18. Bruno Banani, Dezodorant w atomizerze Pure Woman - "Mój" zapach, używam go od kilku lat. Połączenie czarnej porzeczki, frezji, mandarynki, cyklamenu, mango, piwonii, ambry i wanilii. Niby słodko i kwiatowo, a jednak nosem nie można wyłapać żadnego z tych zapachów. Całość jest bardzo ciekawa i oryginalna.

19. Paese, Puder ryżowy - Jedyny puder jakiego używam od dwóch lat. Dobrze i na długo matowi, i co najważniejsze, jest zupełnie transparentny. Nie muszę więc kombinować jaki odcień podkładu będzie do niego pasował. Do tego jest po prostu piekielnie wydajny.

20. Korektor - Prawdopodobnie Eveline, ale napisy wytarły się zupełnie, pewności więc nie mam. Krycie miał średnie, ale w połączeniu z kryjącym podkładem dawał radę. Nie zmieniał koloru i rozmazywał się, znikał w takim samym tempie jak podkład, na który go nakładałam. Pod oczy nie stosowałam.

21. Wibo, długotrwała pomadka do ust Matte Intense - Ta szminka to jakaś pomyłka. Jest tak twarda i sucha, że nijak nie można jej użyć. Już zaraz po kupieniu malowało się nią bardzo źle. Zdążyłam użyć może dwa razy, zanim całkowicie zastygła. 

22. Szminka - Na resztce naklejki wyczytałam tylko, że została wyprodukowana dla Drogerii Natura przez Hean. Nie taki zły brąz, nie używałam jej jednak od dawna. Szminka ma już kilka lat, i pewnie nie nadaje się już do użytku. Zresztą, po brązy już w ogóle nie sięgam.

23. Wibo, Granite Sand Nr1 - Uwielbiałam ten lakier. To nawet była druga buteleczka. Wyrzucam, bo się skończyła a nie przeterminowała, co w moim przypadku rzadko się zdarza. Piaskowy lakier był bardzo wygodny, bo można było zamalować każdy odprysk i nie było widać różnicy.

24. Wibo, Extreme Nails Nr10 - Chłodny niebieski, bardzo ładnie wyglądał na paznokciach.


I to już koniec moich dwumiesięcznych zużyć. Znacie coś? Może u was sprawdziło się całkiem inaczej?

9 października 2016

232. Denko sierpień/wrzesień

No i wróciły pochmurne dni bez słońca, a wraz z nimi wyblakłe i rozmazane zdjęcia. Na upartego mogłabym sobie zorganizować jeszcze plan zdjęciowy na dworze, w końcu jesienny ogród też wygląda niczego sobie. Ale jak pomyślę o wietrze, wodzie kapiącej z drzew i marznących dłoniach, wolę zostać jednak w domu. 

Podsumowanie naprawdę ubogich zużyć z sierpnia i września. Nie mam pojęcia jak to się stało, że tak tego mało. Fakt, mam pootwieranych po kilka opakowań jednego rodzaju kosmetyków, ale żeby aż tak mało?

1.Recepty Babuszki Agafii, szampon do włosów Cedr - Dziwnie pachniał i okropnie plątał włosy. Na pewno do niego nie wrócę. RECENZJA
 
2. Isana, odżywka do włosów brązowych - Bardzo przeciętna odżywka. Nie nawilżała, nie pogłębiała koloru włosów. Jedyne co robiła to pomagała w rozczesywaniu włosów. RECENZJA
 
3. Avon, maska do włosów owoc acai - Wyrzucam połowę opakowania. Włosy po tej masce były szorstkie i spuszone, zdecydowanie im nie służyła.

4. Dermedic, krem do twarzy Hydrain 3 Hialuro - Lekki a jednocześnie dobrze nawilżający krem-żel. RECENZJA
 
5. Clean&Simple, plastry oczyszczające na nos z węglem aktywnym - U mnie te paski naprawdę działają, dlatego na pewno do nich wrócę.

6. Adidas, żel pod prysznic Fresh - Ten żel ma bardzo oryginalny zapach. Bardzo świeży, morski. Przypomina mi trochę zapach wosku Yankee Candle Riviera Escape, bo wyraźnie czuć w nim sól.

7. Love 2Mix Organic, peeling do ciała guawa i liczi - Chyba najmocniejszy zdzierak jaki kiedykolwiek miałam. Po prostu papier ścierny w tubce. Po jego użyciu skóra była po prostu nowiutka. 

8. AA, płyn do higieny intymnej - Mył bo mył, ale wydawał mi się trochę niewystarczający. Może to dlatego, że był zupełnie pozbawiony zapachu i przez nie czuć było tej 100% świeżości.

9. Bingo Spa, sól do kąpieli Tahitian Noni - Dobrze się rozpuszcza i cudownie pachnie. Jedyne co bym w niej zmieniła to wielkość kryształków, bo te są dość duże i mimo że ładnie się rozpuszczają, trochę to trwa. RECENZJA

10. Yves Rocher, peeling do dłoni - Leży u mnie od dwóch lat, pora więc się go pozbyć. Przyjemny w użytkowaniu, delikatnie peelinguje dłonie wygładzając je i dodatkowo nawilżając dzięki olejkom w składzie. Dla mnie jednak to gadżet niepotrzebny, bo naprawdę rzadko kiedy o nim pamiętałam.

11. Nevskaya Kosmetika, naturalne kremowe mydło z białą glinką - Kupione z zamiarem mycia nim twarzy, w końcu jednak zużyłam do rąk. Przyjemne mydełko, ale nic wybitnego. RECENZJA


 12. Neo Nail, Hard Top

13. Yankee Candle:
-Champaca Blossom - przyjemny kwiatowy zapach, ale tak delikatny, że tylko tuż obok kominka było go czuć
My serenity - Trochę nijaki i też bardzo słaby
Serengeti Sunset - Kojarzył mi się z płynem do płukania. Trochę kadzidlany a jednak świeży zapach.



8 sierpnia 2016

222. Denko lipiec

Na zewnątrz piękna pogoda, a ja najchętniej cały dzień spędziłabym nie na słońcu, a po kołdrą w ciemnym pokoju. Na własnej skórze przekonałam się jak niezdrowe potrafi być klimatyzacja. Przebywanie w niej cały dzień dla mnie okazało się prawie zabójcze. Od szyi do czubka głowy składam się z samego bólu i zupełnie na nic siły. Dlatego wybaczcie mi proszę, jeśli ten post w którymś momencie wyda wam się dziwny i niezrozumiały.


1. Isana, żel pod prysznic Hello Spring - Do tej pory nie miałam szczęścia do żeli Isany. Ich zapachy mi się nie podobały, były albo bardzo sztuczne albo po prostu śmierdziały. Ten pachniał owocami i bardzo miło będę go wspominała. 

2. Accentra, balsam do ciała waniliowy - Biały koszmarek. Mazał się, sztucznie pachniał cukrem, zupełnie nie nawilżał. Zużyłam do stóp, nakładając grubą warstwę pod skarpetki.


3. BeBeauty, sól do kąpieli morska - Pierwsze, ale z pewnością nie ostatnie opakowanie. Cudownie świeży i odprężający zapach. U mnie wygrywa nawet z magiczną wręcz mocą lawendy.

4. Nivea, antyperspirant Protect & Care - Bardzo dobrze chronił przed potem, a do tego ślicznie pachniał kremem Nivea. Na pewno jeszcze kiedyś go kupię.

5. Norel, antybakteryjny tonik Acne - Tonik, który działał trochę inaczej niż się tego spodziewałam kupując go. Ogólnie nie był zły, ale chyba już do niego nie wrócę. Postaram się napisać o nim coś więcej, bo to jednak bardzo fajny kosmetyk.


6. Barwa, szampon piwny - Bardzo mocno oczyszczający szampon. Używałam go maksymalnie raz w tygodniu, bo niestety mocno przesuszał i plątał włosy. Co jakiś czas jednak dobrze mocniej doczyścić skórę głowy, i do tego ten szampon dobrze się nadawał.

7. Receptury Babuszki Agafii, syberyjski balsam na brzozowym propolisie - Bardzo przyjemna odżywka. Najlepiej spisywała się pozostawiona na włosach na kilka minut. Wygładzała je, zmiękczała i nabłyszczała. RECENZJA

8. Kallos, algowa maska do włosów - Cudowny świeży zapach. Maski używałam jako odżywki po myciu, ale też do zabezpieczania włosów na długości i do mycia. Kilka razy nałożyłam jako maskę, ale różnicy nie widziałam. Bardzo fajna wersja, mam ochotę do niej wrócić.


9. Avon Planet Spa, rozświetlające masło do ciała - To już drugie bardzo udane masło z serii Planet Spa, które używałam. Pięknie pachniało, bardzo dobrze nawilżało, jednocześnie szybko i dokładnie się wchłaniało. A do tego posiadało naprawdę drobniutkie świecące drobinki. RECENZJA

10. Receptury Babuszki Agafii, cedrowy peeling do ciała - Miał bardzo dziwną, kisielowatą konsystencję. Zdzierał skórę dobrze, ale nie za mocno. W zetknięciu z wodą tworzył kremową piankę, mógł więc służyć również do mycia. Pachniał lasem. RECENZJA

11. Yankee Candle, Riviera Escape - Bardzo mroźny wosk, pachnący solą i trochę drewnem. Mocny zapach, i bardzo specyficzny. Nie każdemu przypadnie do gustu, ja jednak bardzo go polubiłam. RECENZJA

I to tyle. Cyferek mało, a z torby już wyłaziło :)



 

30 czerwca 2016

209. Denko maj/czerwiec

Właśnie skończyłam przekopywać się przez stronę internetową mojej biblioteki w poszukiwaniu książek, które chciałabym dzisiaj wypożyczyć. Tuż przed wyjściem coś mnie tknęło, żeby sprawdzić godziny otwarcia. No masz ci los, wakacje się zaczęły to i biblioteka krócej pracuje. Chociaż to mnie dziwi, przecież we wakacje właśnie jest większe zapotrzebowanie. W lektury i książki naukowe moja biblioteka jest bardzo uboga, to co oni do godziny 20 jesienią i zimą wypożyczają? Latem za to, kiedy dzieciaki mają więcej na czytanie (tak, łudzę się,  że w wolnym czasie czytają :p ), zwijają się o 16.

  Dziś ostatni dzień tygodnia, pora więc na podsumowanie zużyć. W zeszłym miesiącu było tego bardzo niewiele, więc denka nie robiłam. Tak więc dziś pustaczki z maja i czerwca.


1. Yves Rocher, Jedwabisty szampon odżywczy z wyciągiem z owsa - Dobrze domywał włosy z codziennych zanieczyszczeń (u mnie to zero kosmetyków do stylizacji), prawie zupełnie ich nie plątał. Miałam jednak wrażenie, że był łagodniejszy i przez to słabiej mył niż inne wersje tych szamponów. 

2. Yves Rocher, Szampon przywracający blask z wyciągiem z nagietka - Moja ulubiona wersja szamponu. Ciągle do niej wracam i jeszcze długo będę to robiła.  RECENZJA
 
3.Seboravit, Odżywka do włosów tłustych - Nie działała zupełnie nic. Zwykła woda śmierdząca czarną rzepą. RECENZJA 
 
4.Receptury Babuszki Agafii, Łopianowa maska do włosów - Bardzo dobra maska. Włosy po niej były miękkie, lśniące i sypkie. Do tego prześlicznie pachniała, a zapach długo utrzymywał się na włosach. RECENZJA

5. Ziaja, Dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust - Radził sobie nawet z wodoodpornym makijażem, potrzebował jednak dość długiej chwili by rozpuścić tusz, a i tak zawsze coś tam zostawało. RECENZJA 
 
6. Sylveco, Arnikowe mleczko oczyszczające -  Delikatne mleczko do codziennego stosowania. Nie dawało jednak tak mocnego oczyszczenia, jakiego mogłabym sobie życzyć, dlatego też musiało być stosowane na zmianę z  czymś mocniejszym. RECENZJA
 
7. Himalaya Herbals, Oczyszczający peeling z miodli indyjskiej - Mocny zdzierak, radził sobie z suchymi skórkami.  Za mocny by używać go częściej niż 2 razy w tygodniu. RECENZJA
 
8. Murier Laboratoires, C-Shot Vitamin C Krem na dzień -  Działał słabiej od swojego brata na noc, ale i tak bardzo go lubiłam. Dobrze się wchłaniał, nadawał się pod makijaż, i delikatnie nawilżał. RECENZJA

9. L'oreal Paris, Revitalift Laser X3 Krem pod oczy - Słaby krem. Tylko nawilżał, a i to bez szału. RECENZJA

10. Glinka żółta - Nie pamiętam już jakiej firmy. Była to moja pierwsza glinka. Działała całkiem fajnie.  

11. Ziaja, Oliwkowa maska regenerująca z kwasem hialuronowym - Przyjemnie nawilża. Skóra po niej jest miękka i gładka. Zawartość saszetki wystarczy na co najmniej dwa użycia.
 
12. Perfecta, Serum Fresh Fruit Booster - Potwornie śmierdziało brudną lodówką i zepsutym jedzeniem. Zmyłam od razu po nałożeniu na twarz, bo tego smrodu nie dało się wytrzymać. 

13. Ziaja, Oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco-ściągająca -  Działa cuda. Pięknie wygładza i matowi skórę. Tu również jedna saszetka wystarczy na dwie aplikacje.

14. Yves Rocher, Żel pod prysznic o zapachu maliny -  Cudowny zapach świeżych malin, aż chciałoby się go zjeść. Jeden z najbardziej udanych zapachów marki. RECENZJA
 
15. FlosLek Laboratorium, Masło do ciała mango i marakuja - Przyjemne masło, które bardzo dobrze nawilżało i pięknie pachniało owocami. Dość długo się wchłaniało, więc dobrze że skończyło się przed upałami. 

16. Rexona, Antyperspirant Biorythm - Działał bardzo dobrze, zimą i wiosną zapewniał wystarczającą ochronę przed potem. W naprawdę gorące dni już nie.  

 17. Rexona, Antyperspirant Aloe Vera - Przyjemnie, delikatnie pachniał. Nie podrażniał. Działał jednak słabiej niż choćby Rexona w sztyfcie czy antyperspirant Nivea. 

18. Nivea, Hydro Care - Bardzo fajna pomadka. Bezbarwna, dobrze nawilżała. Nie posiadała smaku ani zapachu, co bardzo mi odpowiadało.  

19. Avon, Big&Daring Volume Mascara  - Jeden z najlepszych tuszy, jakich do tej pory używałam. Ładnie wygląda na rzęsach i jest niebywale trwały. Nic się nie osypuje ani nie rozmazuje. RECENZJA

20. Smart Girls, Get More XXL Mascara - Przeciętny tusz, dawał naturalny i nienachalny efekt na rzęsach. Bardzo szybko jednak wysechł (a może się skończył?).  


PRÓBKI
Le Petit Marseillals, Mleczko nawilżające - Cudownie się wchłaniało, więc może skuszę się wreszcie na to mleczko. Na lato idealne. 
Biotherm, Aquasource everplump - Konsystencja kremu żelu bardzo dobrze się u mnie sprawdza, i ten krem też zdążyłam bardzo polubić. 
Lierac, Nawilżające serum dotleniające -  Ależ ja oszczędzałam tę próbkę. Serum rewelacyjnie nawilżyło i zmiękczyło moją cerę, i to już po jednym użyciu. Cena niestety boli. 
Dr irena Eris, Pro-odżywczy balsam do ciała na dzień - Szału na mnie nie zrobił. Użyłam do rąk, ale nawilżenie dawał raczej słabe.
Dermacos, Aktywny krem do twarzy redukujący przebarwienia - Miał nieprzyjemną, gęstą konsystencję i niezbyt udany zapach.
Yonelle, Infusion Lift Cream No1 Krem przeciwzmarszczkowy -  Piękny zapach i fajna konsystencja, od razu czuć, że to nie zwykły drogeryjny krem. Nie zauroczył mnie jakoś specjalnie.
Ziaja Med, Kuracja dermatologiczna z witaminą C+HA/P - Nieładnie pachniał i miał koszmarną konsystencję. Na dzień na pewno bym go nie używała. Zero szans na wykonanie na nim makijażu, a cera błyszczała się po kilkunastu minutach.
 

WOSKI
Frankincense - Uwielbiam. Mocny i kadzidlany. RECENZJA
White Gardenia - Słodkie, pudrowy zapach.  RECENZJA  
Home Sweet Home - Kwintesencja Bożego Narodzenia. Przypominałam sobie tę atmosferę w maju :)





2 maja 2016

188. Denko kwiecień

Kwiecień był bardziej obfity w kwestii zużyć niż zakupów. Podczas marcowych porządków na wierzch wyjęłam kilka produktów, które leżały sobie gdzieś tam otwarte. Stąd też w denku aż trzy kremy do rąk.


1. Yves Rocher, szampon I love my planet - Szampony YR chyba nigdy mi się nie znudzą. Ta wersja pieni się najlepiej ze wszystkich dotąd wypróbowanych. Pachnie bardzo świeżo, trochę ziołowo a trochę cytrusowo. Nie podrażnia, włosy po nim są naprawdę długo świeże. Kupię ponownie. RECENZJA

2. Batiste, suchy szampon XXL Volume - Pachniał neutralnie, bardzo krótko był wyczuwalny na włosach. Na moim ciemnym kolorze trochę bielił, trzeba było go mocno wyczesać. Ale wtedy miałam wrażenie, że włosy znowu przykleiły się do czaszki. Objętości nie dodawał. Tej wersji nie kupię ponownie. Zdecydowanie fajniejsza była wersja wild.

3. Ziaja, dwufazowy płyn do demakijażu - Stały mieszkaniec mojej toaletki. Bardzo dobrze zmywa makijaż oczu, niestety zostawia niemiłą tłustą warstwę. Mimo to i tak kupię ponownie. 
 
4. Norel Dr Wilsz, żel do twarzy z kwasem migdałowym - Ten żel moja skóra polubiła tak bardzo, że kolejne opakowanie jest już w użytku. Nie wysusza, nie podrażnia, a za to pięknie oczyszcza. Zdecydowanie zmniejsza ilość pojawiających się wyprysków. Polecam i kupię jeszcze nie raz. RECENZJA
 
5. Ziaja, ogórkowy tonik do twarzy - Bardzo przyjemne, odświeżający i ładnie pachnący tonik. Łagodził ściągniętą po myciu skórę, był tani i wydajny. Na pewno kupię ponownie. RECENZJA.

6. Murier Laboratoires, krem na noc C-Shot Vitamin C - Ależ mi tego kremu brakuje. Cudownie nawilżał, rewelacyjnie pachniał. Szybko i dokładnie się wchłaniał, rano cera wyglądała po prostu dobrze. Niestety, cena 120 zł. za opakowanie sprawia, że nie kupię go.  RECENZJA

7. Conny, regenerująca maska w płachcie ze śluzem ślimaka - Nakładam ją trzy razy, tyle płynu było w saszetce. Za pierwszym razem fajnie nawilżyła cerę, za drugim i trzecim nie widziałam właściwie żadnego efektu. Pozostawiła nieprzyjemną lepką warstwę, a cera wyglądała mi po prostu na brudną. Nie kupię ponownie.
 

8. Avon, płyn do kąpieli Sensitive Rose Petals - Bardzo fajnie się pienił. Zawiódł mnie zapach, bo to nie były żadne róże, tylko typowo mydlane aromaty. Ładne, ale jednak mało oryginalne. Tej wersji zapachowej nie kupię ponownie. RECENZJA
 
9. Dove, odżywczy żel po prysznic - Delikatna, kremowa konsystencja. Pachniał ładnie, kremowo. Zawierał drobniutkie niebieskie drobinki. Nie peelingowały one, ale czuć je było pod dłonią, że delikatnie masują. Żel słabo się pienił i miałam spore problemy, żeby go spłukać. Samo polewanie wodą nic nie dawało, trzeba było go ściągać dłonią. Do tej wersji już nie wrócę.

10. Soraya, ujędrniający i modelujący krem do biustu - Krem działał. Skóra była po nim napięta i jędrniejsza. Efekt ten widziałam już po jakichś dwóch tygodniach, później albo się przyzwyczaiłam, albo już go nie było. Pod koniec bardzo denerwował mnie zapach, bo jest dość mocny i wyczuwalny całą noc. Być może kupię ponownie. RECENZJA

11. The Body Shop, masło do ciała Mohito - Moje pierwsze masło TBS zachwyciło mnie zapachem. Pachniało bardzo apetycznie, jak jakiś pyszny koktajl. Nawilżenie jednak szału na mnie nie zrobiło. Było bardzo przeciętne. Lepsze efekty dają u mnie masła Avon z linii Planet Spa. Być może kupię ponownie.

12. Neutrogena, peeling do stóp - Posiadał duże, ostre drobinki. Dopiero teraz, kiedy się skończył i zastąpiłam go innym widzę, jak był mocny. Do tego mocno pachniał mentolem i przyjemnie odświeżał stopy. Kupię ponownie. RECENZJA
 
13. Ziaja, krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea - Gęsty, treściwy krem. Pachniał trochę kadzidlanie, dość specyficznie. I mocno. Dłuższą chwilę zajmowało mu wchłanianie się, ale za to efekt miękkiej skóry dłoni utrzymywał się całkiem długo. Kupię ponownie, ale ze względu na dość ciężką konsystencję i zapach bliżej zimy.

14 i 15. Yves Rocher, kremy do rąk z limitowanej zimowej edycji: aromatyczna wanilia i kandyzowana pomarańcza - Całkiem dobrze nawilżały, szybko i dokładnie się wchłaniały. Ich największą zaletą były oczywiście zapachy. Słodkie i typowo zimowe. Ponieważ to edycja limitowana, nie kupię ponownie.   RECENZJA
 


16. Próbki: 
- Farmona, Perfect Beauty kojący krem na noc - bardzo mi się podobał. Dawał natychmiastowy efekt miękkiej, nawilżonej skóry. Do tego nie zostawiał tłustej warstwy i ślicznie pachniał. Mam ochotę na pełnowymiarowe opakowanie.
- Bandi, krem redukujący zaczerwienienia - mazał się i brzydko pachniał. Nie mam innych zaczerwienień oprócz przebarwień, nic więc nie zdziałał. Na pewno nie kupię.

17. Miss Sporty, The Miaoww Look - Bardzo poprawny tusz, z wygodną małą szczoteczką. Takie lubię najbardziej, dużymi najpierw zawsze się wymarzę i wsadzę je sobie w oko, zanim nauczę się nimi posługiwać. Trochę się osypywał i rozmazywał, ale tragedii nie było. Kosztował coś ok.
 12 zł. Być może kupię ponownie.