Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maska do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maska do włosów. Pokaż wszystkie posty

31 stycznia 2017

260. Biovax, bambusowa maska-kameleon



Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Najczęściej mówi się o tym w kontekście relacji międzyludzkich. Dotyczy to jednak również miejsc, a także marek. Jeśli czekoladki nowej marki, które kupiliście pierwszy raz, okazały się niesmaczne, jest mała szansa, że spróbujecie ponownie innej wersji. Tak samo jest z kosmetykami. Pierwszy kosmetyk testowany z dopiero co poznawanej marki w dużej mierze zdefiniuje opinie o niej jako o całości i w decydujący sposób wpłynie na nasze przyszłe z nią relacje. Markę więc można na wstępie pokochać - a później wybaczać jej błędy, z których mimo że zdajemy sobie sprawę, to jednak gotowi jesteśmy je ignorować, w imię dobrej pamięci tego poznanego jako pierwszego, zachwycającego produktu. A co jeśli ta nowość okaże się u nas klapą? Wtedy marka musi się postarać, by skusić nas na drugą próbę. Wyjątkiem oczywiście będą tu blogerki urodowe, dla których rynek kosmetyczny to szukanie i testowanie, odnajdywanie ideałów i porzucanie ich, by testować i szukać dalej (tak z przymrużeniem oka). 

Na mnie bardzo pozytywne wrażenie zrobiła marka Biovax swoją maską Naturalne Oleje. Z moimi włosami zdziałała naprawdę cuda i nie znalazłam w niej ani jednego minusa. Znalazłam swój ideał, i wiecie co zrobiłam? Zapomniałam o nim i dałam się opętać Kallosom. Na kilka lat. Jakiś czas temu marka wypuściła nową wersję maski, z bambusem i olejem awokado. A że opinie o niej czytałam same pozytywne, postanowiłam ją wypróbować. Jesteście ciekawi, jakie wrażenie tym razem wywarła na mnie marka?

 Producent deklaruje, że aż 88% składników jest pochodzenia naturalnego, a w masce nie znajdzie się parabenów ani SLS. Pogrubienie i zagęszczenie włosów zapewnić mają  olejki i ekstrakty. Jakie konkretnie? Ekstrakt z korzenia bambusa, wyciąg z liści bambusa - naturalne źródło krzemu sprzyjające wzmocnieniu  cebulek włosowych, ich dotlenieniu i pobudzeniu, dające efekt mocniejszych, zagęszczonych i pogrubionych włosów. Olejek z młodych pędów bambusa dostarczy włosom witamin i minerałów, które wzmocnią rdzeń włosa, a olej avocado, zawierający odżywczy kwas Omega 3, uzupełni braki w kompozycji lipidowej włosów oraz pokryje je ochronnym filmem. 

Jakie dokładnie efekty obiecuje nam producent?

- zmniejszona łamliwość, wyraźne wzmocnienie włókien
- nawilżone, miękkie oraz wygładzone pasma
- efekt grubszych, gęstszych, pełnych objętości włosów
 - zrekonstruowana struktura włosów na całej ich długości
- niezwykła sprężystość i elastyczność
- promienne, lśniące zdrowym blaskiem włosy



Jeszcze rzut oka na skład. 

SKŁAD
AQUA PURIFICATA, CETEARYL ALCOHOL, CETEARETH-20, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) OIL, BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, BAMBUSA ARUNDINACEA ROOT EXTRACT, BAMBUSA VULGARIS (LEAF/STEM) EXTRACT, BAMBUSA VULGARIS SHOOT EXTRACT, SILICA, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, HYDROXYPROPYL STARCH PHOSPHATE, PROPYLENE GLYCOL DICAPRYLATE/DICAPRATE, BIS-(ISOSTEAROYL/OLEOYL ISOPROPYL) DOMONIUM METHOSULFATE, LACTIC ACID, PARFUM, BENZYL ALCOHOL, BHT, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, ISOPROPYL ALCOHOL, CI42090, CI 19140.
 

Maska bardzo pozytywnie wyróżnia się zapachem. Jest bardzo świeży, intensywny i taki po prostu zielony. Prawdopodobnie to lekko podkręcony zapach bambusa. Na włosach utrzymuje się długo i jest mocno wyczuwalny, i naprawdę bardzo przyjemny. Maska to jednak nie perfumy dla włosów i nie zapach jest najważniejszy. A niestety, kilka razy miałam wrażenie, że maska ta potrafi tylko pachnieć. Piszę "kilka razy", ponieważ działanie maski nie zawsze było takie same. Trudno mi ją jednoznacznie ocenić, bo zachowywała się jakby była dwoma osobnymi kosmetykami, a mnie nie udało się odkryć, w czym tkwił problem. Maski niczym nie wzmacniałam i nie stosowałam równocześnie z nią żadnych odżywek czy olei. Sam szampon plus maska. Czasami trzymałam ją na włosach 20 minut, czasami tylko 5. Działanie jednak nie zależało od czasu. Kilka razy po użyciu maski włosy były cudownie miękkie, gładkie i błyszczące. Aż nie mogłam oprzeć się chęci dotykania ich. Niestety, tak było tylko kilka razy. Pozostałe spotkania z maską nie skończyły się tak miło. Wpływu na włosy albo nie było żadnego, albo był wręcz negatywny. Włosy były oklapnięte i bez życia, nie błyszczały się, plątały. Tak więc - maska kameleon. W moim przypadku, jej działania zupełnie nie dało się przewidzieć, to była prawdziwa ruletka. Nie udało mi się jej rozgryźć, więc już do niej nie wrócę.



29 listopada 2016

244. Seri, miodowa maska do włosów

Odżywki do włosów kupuję rzadko, bo w moim przypadku to bardzo nie ekonomiczne rozwiązanie. Mam włosy długie, i opakowanie odżywki starcza mi na max. 3 tygodnie. Wolę zastąpić je maską do włosów, taką w wielkim opakowaniu. Przez dłuższy czas były to słynne Kallosy. Ostatnio jednak postanowiłam wypróbować coś innego. Maskę Seri znalazłam w Naturze za ok. 15 zł.


Maska do włosów  ODBUDOWA I ODŻYWIENIE

Zawiera naturalne ekstrakty z miodu i migdałów, które są bogate w aminokwasy, cukry, witaminę A, B1, B2, 3, E oraz minerały, dzięki którym włosy są nawilżone i odzyskują naturalny blask. 

Sposób użycia: Nałożyć maskę na włosy od nasady, aż po same końce. Pozostawić na włosach na 3 minuty. Dokładnie spłukać ciepłą wodą.   


 SKŁAD
AQUA, CETEARYL ALCOHOL, COCAMIDE DEA, CETRIMONIUM CHLORIDE, DIMETHICONE, GLYCERIN, MEL, BUTYLENE GLYCOL, MALIC ACID, ACTINIDIA CHINENSIS (KIWI) FRUIT JUICE, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) JUICE, CITRUS PARADISI (GRAPEFRUIT) JUICE, PYRUS MALUS (APPLE) JUICE, TRIDECETH-9, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS, (SWEET ALMOND) SEED EXTRACT, PANTHENOL, CITRIC ACID, BENZYL ALCOHOL, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, PARFUM, CI 19140, CI 16185.
 Maska ma naprawdę dziwną konsystencję. Nie budyń, nie krem. Wygląda trochę jak rozpuszczona margaryna, widać w niej takie pasy i zacieki w różnych kolorach. Jest dość gęsta i zbita i na dłoni wcale się nie rozpuszcza. Bardzo trudno rozprowadzić ją po włosach, bo lubi z nich spadać. Zapach jest przyjemny, choć sztuczny. Lekko słodki, na włosach jest prawie niewyczuwalny, z czego bardzo się cieszę.
Maski użyłam jako maski zaledwie kilka razy. Trzymałam ją krócej i dłużej, i za każdym razem nie było widać żadnego efektu. Nałożona dosłownie na minutkę jako odżywka zrobiła to samo co trzymana przez pół godziny pod czepkiem jako maska. Wygładziła włosy i pomogła w ich rozczesaniu. Nie odżywiła ich jednak, nie dodała również blasku czy miękkości. Włosy były gładkie i nie puszyły się. Muszę uważać, żeby nie nakładać jej zbyt blisko skalpu, bo wtedy przyspiesza przetłuszczanie się włosów. 
Maska jest produktem bardzo średnim. Sprawdza się jako odżywka do codziennego użytku, pod warunkiem, że włosy nie są suche i nie potrzebują mocnego odżywienia.  Obecnie zostało mi trochę mniej niż pół opakowania, a używam jej od ponad dwóch miesięcy. Wydajność jest więc bardzo duża, no ale w końcu w opakowaniu jest aż 1 litr kosmetyku. Nie zamierzam do niej wracać, zdecydowanie bardziej wolę Kallosy. Mam jeszcze tyle wersji do wypróbowania.



13 stycznia 2016

151. Łopianowa maska do włosów Agafii

Po kilku sesjach z prostownicą, kiedy to starałam się wyczarować nią piękne, naturalne fale (z marnym skutkiem, jak na razie, ale jakieś efekty już się pojawiają), zauważyłam, że moje włosy są w kiepskiej formie. Zawsze były mięciutkie i błyszczące (czasami aż za bardzo), teraz za to stały się szorstkie i spuszone. Nie czekając więc, aż włosy będą w jeszcze gorszym stanie, sięgnęłam po maskę, którą jakiś czas temu wygrałam w rozdaniu na blogu Kosmetlandia.



W kwestii pielęgnacji włosów idę na łatwiznę: szampon, odżywka plus wcierka z czarnej rzepy. Maski bardzo sporadycznie, a oleje - raz na ruski rok. Dlatego też kiedy już sięgam po cięższy kaliber, zazwyczaj mam efekt wielkiego "wow". Czy tak samo było w przypadku maski łopianowej?


Co mówi producent?

Olej łopianowy to niezastąpiony środek w pielęgnacji włosów, posiada silne działanie regenerujące, sprzyja wzmocnieniu struktury włosów, zapobiegając ich łamliwości i przesuszeniu. Otręby owsiane odżywiają uszkodzone włosy przywracając im siłę i elastyczność.

Co widać gołym okiem?

Maska znajduje się w zakręcanym plastikowym pojemniczku. Osobiście bardzo lubię kosmetyki zapakowane w ten sposób - maski, kremy, masła do ciała. Mogę wtedy zużyć je do samego końca, bez konieczności przecinania tubek.

 Pod zakrętką znajduje się dodatkowe zabezpieczenie wielokrotnego użytku, którym ochroni maskę przed wylaniem się.

Maska ma bardzo rzadką konsystencję i łatwo może spłynąć z dłoni. Nie potrzeba jej dużo na pokrycie włosów. Jej kolor to rozbielony róż, a zapach bardzo kwiatowy, mój nos wyłapuje tam różę.


Skład

AQUA WITH INFUSIONS OF: AVENA SATIVA OAT (woda z naparu otrębów owsianych), BETULA ALBA JUICE (sok brzozowy), ENRICHED BY EXTRACTS: SALVIA OFFICINALIS (szałwia), RUBUS CHAMAEMORUS (malina moroszka), RHODIOLA ROSEA (różeniec górski), CETRIMONIUM CHLORIDE (konserwant), CETEARYL ALCOHOL (emulgator), CETEARETH-20 (emulgator), GUAR GUM (zagęstnik), COLD PRESSED OIL: ARCTIUM LAPPA SEED OIL(olej z łopianu większego), RIBES NIGRUM SEED OIL (olej z nasion czarnej porzeczki), LINUM USITASSIMUM SEED OIL (olej z nasion lnu), PYRIDOXINE (witamina B6), PANTHENOL (prekursor witaminy B5), NIACINAMIDE (amid kwasu nikotynowego - poprawia ukrwienie skóry głowy, wzmacnia cebulki włosów), CITRIC ACID (kwas cytrynowy), PARFUM, BENZOIC ACID (konserwant), SORBIC ACID (konserwant).


 

Pojemność
 300 ml

Cena
10-20 zł. 
Dostępność
sklepy internetowe, no. Triny.pl lub SkarbySyberii.pl

Moja opinia 

Moim włosom wiele nie potrzeba, by stały się miękkie i gładkie, ta maska jednak poradziłaby sobie nawet ze słabymi i zniszczonymi włosami. Wystarczy jej 10 min. by zdziałać prawdziwe cuda. Włosy po niej są miękkie i lśniące, i do tego pięknie pachną. Najbardziej jednak zadziwiła mnie, i oczywiście spodobała, niezwykła sypkość włosów. Wystarczył lekki ruch głową a włosy same po prostu przelewały się z jednej strony na drugą. Dawno już moje włosy nie zachowywały się w ten sposób. Maskę łopianową śmiało mogę nazwać ideałem, i nie znajduje w niej żadnych minusów.

12 lipca 2015

109. Kallos, crema al latte

W kwestii pielęgnacji włosów jestem bardzo leniwa. Nie dla mnie wcierki, maski czy olejowanie. Dwa, trzy razy będę o tym pamiętała, a później znowu sobie odpuszczę. Dlatego też powinnam się powstrzymywać przed kupowaniem littowych masek Kallosa.

Do tej pory miałam je dwie. Pierwszą, czekoladową, męczyłam bardzo długo. Zimą jednak lubiłam nawet siedzieć z ręcznikiem na głowie i podgrzewać go jeszcze suszarką, maski więc używałam w miarę często. Dziś krótko o drugim (i prawdopodobnie ostatnim, przynajmniej w takiej pojemności), Kallosie w moich zbiorach.



Co mówi producent?

Nabłyszczająca, odżywiająca maska do włosów. Włosy stają się błyszczące, jedwabiste i łatwo się rozczesują. Sposób użycia: zaaplikować na umyte włosy, zmyć po 10 min. Stosować 2-3 x tydz. 


Co widać gołym okiem?



Duże, plastikowe opakowanie z odkręcanym wieczkiem jest nie tylko bardzo wygodne w użyciu, ale może też zostać wykorzystane po zużyciu maski. Wystarczy zedrzeć etykietkę, i mamy duży, biały słój.


Maska jest koloru białego, zabezpieczona pod przykryciem folią, która naprawdę mocno trzyma. Każde jej naruszenie jest widoczne.

Zapach maski to idealny budyń śmietankowy. Wystarczy odkręcić nakrętkę i w całej łazience od razu pachnie. Zapach utrzymuje się przez jakiś czas na wysuszonych już włosach.



Pojemność
1 litr


Cena
Około 11 zł.


Dostępność
Drogerie Hebe, sklepy internetowe, małe sklepy z kosmetykami.


Skład



Moja opinia


Jako maski użyłam jej zaledwie kilka razy, i efekty były takie same jak wtedy, gdy używałam jej jako odżywki. Włosy świetnie sie rozczesywały, były miękkie i błyszczały się. Maska nie wpłynęła na ich wzrost/wypadanie, odżywienie czy zwiększenie objętości. Blasku i miękkości dodała tyle, co dobra odżywka. Tylko że takiej ilości dobrej odżywki nigdy w życiu nie kupilibyśmy za tę cenę. Wydajność oczywiście poraża, nawet jeśli jej sobie nie żałujemy. 


Moje włosy nie są suche ani zniszczone, i wszelkich odżywek używam przede wszystkim po to, by ułatwiły mi rozczesywanie włosów. Crema al latte okazała sie dla nich wystarczająca, miałam jednak wrażenie, że po jakichś trzech tygodniach regularnego stosowania, moje włosy się na nią uodporniły. Teraz, po miesiącu, znowu do niej wróciłam, i znowu widzę dobry efekt.

Być może kiedyś jeszcze wrócę do tej maski-odżywki, póki co jednak do dna jeszcze mi daleko.

11 stycznia 2015

061. Kallos, Intensywnie regenerująca czekoladowa maska

Uwielbiam takie weekendy, kiedy wszystko co miałam zrobić już zrobiłam, i ciągle zostaje mi jeszcze kilka wolnych godzin. Mam wtedy czas poczytać, ugotować coś dobrego albo zrobić sobie domowe spa. Dziś upichciłam sobie pyszny grzaniec z miodem i pomarańczą. Rozgrzewa niesamowicie. Teraz mam czas na bloga, a później wieczór z książką.

W kosmetykach uwielbiam "jedzeniowe" zapachy. Jeśli coś jest czekoladowe, na 99% kupię to, nawet nie zastanawiając się, co tak właściwie to coś robi (oprócz tego, że pachnie czekoladą). Tak też było z tą maską. Kiedy tylko w gazetce promocyjnej Hebe zobaczyłam czekoladowe cudo, musiałam je mieć.


Co mówi producent?

Specjalna formuła zawierająca ekstrakt kakao, keratynę, proteinę mleczną i panthenol, dogłębnie regeneruje włosy, pielęgnuje i chroni łamiące się włókna włosów. Dzięki zawartości aktywnych składników włosy stają się wspaniale lśniące, jedwabiste i łatwe w obsłudze. 

Stosować po umyciu głowy na włosach wysuszonych ręcznikiem. Po upływie 5 minut działania, spłukać. 


Co widać gołym okiem?


Wielkie, ogromne wręcz opakowanie, charakterystyczny dla tych masek. Kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy, skojarzyło mi się z jakimiś odżywkami dla sportowców. Wieczko odkręcane, maskę można zebrać ze ścianek. Z dnem jest już trochę więcej problemów, ale i tak wydobywanie i przechowywanie maski jest bardzo dobre.

Pojemność
1000 ml


Cena
12 zł.

Dostępność
Hebe, sklepy internetowe




Skład

AQUA, CETEARYL ALCOHOL, CETRIMONIUM CHLORIDE, PROPYLENE GLYCOL, HYDROGENATED POLYISOBUTENE, PARFUM, CYCLOPENTASILOXANE, DIMETHICONOL, PANTHENOL, THEOBROMA CACAO EXTRACT, HYDROLYZED KERATIN, HYDROLYZED MILK PROTEIN, CITRIC ACID, BENZYL ALCOHOL, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLIONONE




Moja opinia

Nakładanie maski nie sprawia żadnych trudności. Nie jest zbyt gęsta, ale nie spływa z dłoni, dobrze rozprowadza się po włosach. Stosowałam ją na umyte włosy, ale zostawiałam na co najmniej pół godziny. Tylko kilka razy zdarzyło mi się trzymać ją nie dłużej niż kwadrans. Nie zauważyłam jednak różnicy w jej działaniu w zależności od tego jak długo ją trzymam, to pół godziny wynika więc jedynie z mojego lenistwa. Zawsze wtedy siadam sobie z książką i czasami trochę czasu mija, zanim wrócę do rzeczywistości.
Jakie jednak były moje włosy po masce? Wielkiego szału nie ma. Albo to moje włosy są na nią odporne, albo po prostu czekoladowa wersja jest słabsza od swoich sióstr. To prawda, włosy były po niej gładkie i miękkie, ale właściwie ten sam efekt uzyskuję po odżywce. Zapach na początku wydawał mi się niezwykle mocny i wręcz nie mogłam go już znieść, z czasem jednak się przyzwyczaiłam, i teraz nie jest już tak bardzo wyczuwalny. Maski używałam również do zmywania olei, i w tej roli sprawdziła się bardzo dobrze. Wystarczyło po niej raz poprawić szamponem i na włosach nie zostawała ani odrobina olei.
Maskę oceniam jako poprawną. Z ciekawości wypróbuję inne wersje, ale do czekoladowej już raczej nie wrócę.  




18 maja 2014

016. Biovax Naturalne oleje - maska do włosów

Jakiś czas temu udało mi się natrafić w Super Pharm na promocję kosmetyków do włosów Biovax. Szukałam akurat jakiejś maski, a wcześniej czytałam pochlebne opinie na temat właśnie tej, więc postanowiłam ją kupić. Używam jej od jakichś trzech tygodni, w miarę regularnie, tak więc pora na post z moją recenzją.


L'biotica Biovax - intensywnie regenerująca maseczka. 


Opakowanie zawiera:
- maskę do włosów
- termocap
- eliksir wygładzająco-nawilżający


Opakowanie:
Maska znajduje się w plastikowym pojemniczku, dosyć głębokim, przez co wydobycie resztek produktu może być nieznacznie utrudnione. Ma mocne zamknięcie, nie ma ryzyka, że maska wycieknie z opakowania. Otwieranie go nie jest trudne. Wieczko zabezpieczone było w ten sam sposób, co korki plastikowych butelek, nie ma więc możliwości, żeby w sklepie ktoś do niego dał radę zajrzeć.


Skład:
Na wieczku maski jest informacja, że produkt nie zawiera parabenów i SLS. Produkt zawiera za to trzy naturalne oleje.


Działanie wg producenta:
Biovax Naturalne Oleje to swoista BioOdnowa dla Twoich włosów, dzięki której przejdą one efektowną przemianę. Kompozycja starannie dobranych, szlachetnych olejów zapewnia kompleksową rewitalizację i odmłodzenie włosów na całej ich długości.
Efekty na włosach:
- Włosy odmłodzone, pełne życia i energii
- Równomierne nawilżenie, wygładzona powierzchnia włosów
- Promienne, lśniące zdrowym blaskiem włosy
- Niezwykła elastyczność i sprężystość
- Zabezpieczona przed promieniowaniem UV struktura włókien


Moja opinia:
Maska jest gęsta, nie skapuje z palców, w kolorze białym. Ma przyjemny zapach, który jest wyczuwalny po wyschnięciu włosów, jednak nie przytłacza. Mam długie włosy i  muszę nakładać jej całkiem sporo, a ubyło mi jej dopiero pół opakowania (chociaż wiem, że podbiera mi ją również moja siostra). Tak więc wydajność duża przy nie wygórowanej cenie.
Zaczęłam ją stosować równocześnie z odżywką, tak więc efektów długofalowych nie mogę jednoznacznie przypisać masce. Jeśli jednak chodzi o wrażenia tuż po jej zastosowaniu:
- włosy są niezwykle lśniące, kolor włosów wydaje się wręcz głębszy
- aż do następnego mycia włosy się nie puszą (nawet jeśli zmokną na deszczu, co osobiście przetestowałam)
- w dotyku są miękkie i gładkie, maska ich nie obciąża
- na włosach pozostaje delikatny zapach maski
Efekty nie są jakieś ogromne,  ale dla mnie wystarczające. Szczególnie cieszy mnie efekt gładkich włosów. Mam zamiar wypróbować jeszcze inne maski, ale do tej z pewnością wrócę.

Cena i dostępność:
ok. 20 zł. za 250 ml. (ja kupiłam w promocji za 12 zł.)
Dostępna na pewno w Super Pharm i w sklepach internetowych (tam kosztuje poniżej 20 zł.). Wydaje mi się również, że widziałam ją w Rossmanie.



Do tej pory nie interesowałam się zupełnie składem kosmetyków. Jedynie przy zakupie produktów spożywczych zerkałam na ilość soli. Pisząc jednak ten post, postanowiłam sprawdzić czym są parabeny i sls, że informację o ich braku producent umieścił w tak widocznym miejscu, i czym skutkuje ich używanie. No i się trochę przeraziłam. Oczywiście od razu sprawdziłam skład większości moich kosmetyków i co się okazało? Że dla własnego dobra powinnam przestać się myć.
Czytając artykuły w internecie na temat szkodliwych składników kosmetyków można wpaść w paranoję. Czego używać skoro wszystko szkodzi? Przypomniała mi się jednak książka, którą kiedyś czytałam. Była ona właśnie o ekologii i naturalnych produktach oraz sposobie ich pozyskiwania. Morał z niej  płynął taki, że nie ma możliwości kupowania takich produktów, które w taki czy inny sposób nie przyczyniają się do niszczenia środowiska. Utkwił mi w głowie przykład z bawełną. Bawełna, niby pełna ekologia. Naturalne włókno. Jednak do wyprodukowania bawełny na jedną koszulkę potrzeba takiej ilości wody, że dużo bardziej ekologiczne wydaje się kupowanie ubrań ze sztucznych włókien. 
Myślę, że z kosmetykami jest to samo. Warto czytać składy, ale nie można popadać w paranoję. I tak nie uda nam się uniknąć całej tej otaczającej nas chemii. Wystarczy nam mieć nadzieję, że gatunek ludzki, w ramach ewolucji, staje się na nią coraz bardziej odporny.