Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woda różana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woda różana. Pokaż wszystkie posty

24 lipca 2016

216. KTC, Woda różana

Po niemiłym rozczarowaniu wodą różaną Avon, postanowiłam poszukać czegoś bardziej naturalnego. Na Triny znalazłam wodę różaną marki KTC. Mam już ich olej kokosowy, który nie zawiera żadnych sztucznych dodatków, śmiało więc zamówiłam ich wodę różaną.


Woda Różana jest to produkt uboczny wytwarzania olejku różanego
Używa się ją spożywczo do deserów oraz kosmetycznie. Sprawdza się jako tonik do przemywania skóry twarzy. Wykazuje właściwości tonizujące.

Idealnie sprawdza się przy przygotowywaniu maseczek. Zamiast zwykłej wody warto dodać wodę różaną, a efekt będzie o wiele bardziej widoczny. Potęguje dobroczynne działanie ‘suchych’ składników maseczki. Wykazuje działanie łagodzące, nawilżające. Zamyka pory skóry - reguluje wydzielanie sebum. Sprawdza się przy pielęgnacji skóry naczynkowej. Idealna przy sporządzaniu okładów na zmęczoną skórę oczu.

Woda sprawdza się również przy pielęgnacji włosów i skóry głowy. Idealna do płukanek i jako dodatek do masek. Włosy przy jej użyciu są miękkie i aksamitnie gładkie.

Sposób użycia:
  • Maseczka: wszystkie maseczki w postaci sypkiej najlepiej wymieszać z wodą różaną zamiast wody z kranu. Dzięki temu efekt będzie o wiele bardziej widoczny, zadowalający i pozytywnie zaskakujący. Woda różana dodatkowo wzmaga dobroczynne działanie maseczki!
  • Włosy: Dodać wodę do płukanek i maseczek. Dzięki temu włosy staną się pełne życia, miękkie i aksamitnie gładkie.
  • Twarz: Nasączonym wacikiem przetrzeć skórę twarzy lub nałożyć na oczy w postaci okładu. Woda różana może służyć do wyrobu własnych kosmetyków.


SKŁAD
WODA ŹRÓDLANA, ESENCJA RÓŻANA


Szklane opakowanie już na początku mojej przygody z wodą okazało się kłopotliwe, ponieważ buteleczka strzaskała się podczas transportu i na zamówienie musiałam troszkę dłużej poczekać. Z tego też powodu wody raczej nie zabierałabym ze sobą w podróż, bo nie dość że delikatniejsza niż plastik, to również cięższa.

Przechowywanie i używanie jej nie sprawia problemu. Naprawdę nie wymagam żadnej pompki ani dozownika. Wodę najczęściej wylewam na płatek kosmetyczny i żeby nie nalać za dużo, zamiast przechylać butelkę w dół, nakrywam ją od góry płatkiem i wstrząsam lekko do góry. 

Woda jest zupełnie bezbarwna, pachnie za to przepięknie różami. Zapach ten długo utrzymuje się na skórze. Jeśli więc ktoś nie przepada za zapachem róż, długo będzie musiał się z tym męczyć.  


Do czego używam wody różanej? Przede wszystkim do tonizowania. Po myciu lub w ciągu dnia dla odświeżenia. Świetnie sprawdza się w tej roli. Natychmiastowo odświeża i łagodzi efekt ściągnięcia. W dotyku skóra jest matowa i bardziej napięta. No i długo pachnie różami. Szybko się wchłania i nie gryzie z nakładanym na nią kremem. 

Jako hydrolat w maseczkach glinianych też spisuje się bardzo dobrze. Przede wszystkim maseczka przestaje cuchnąć błotem, a zaczyna pachnieć różą. Po glinkach zawsze miałam lekko podrażnioną i zaczerwienioną twarz, mimo że spryskiwałam ją wodą termalną. Woda różana bardzo ładnie ten efekt niweluje. Twarz po zmyciu glinki jest oczyszczona i miękka, nie ma zaczerwienień czy podrażnień.

Nie mogłam też nie spróbować, jaka woda jest w smaku :) Żaden rarytas, smakuje dość paskudnie. Nie próbowałam jednak nic z nią przyrządzać.



Wodę różaną KTC 190 ml kupicie m.in. na triny.pl za 9 zł. Ja z pewnością będę do niej wracać, bo mam gwarancję, że nie dostarczam mojej skórze kolejnych sztucznych składników, których działania na nią nigdy do końca nie mogę być pewna. 


Wszystkich tych, którzy dysponują odrobiną wolnego czasu, bardzo ładnie proszę o wypełnienie mojej ankiety, dostępnej tutaj. Dziękuję za pomoc :)



17 kwietnia 2016

182. Avon, podrabiana woda różana

Tak piękne dziś słońce świeci, że postanowiłam wykorzystać je do zrobienia zdjęć na zapas. Pogoda jednak u mnie zdradliwa: gorące słońce a za chwilę chmury i zimny wiatr. Już podczas ostatniego dużego ocieplenia lekko się przeziębiłam, dlatego dziś mam pod ręką koc. 

Dziś parę słów o pewnym kosmetyku, który ostatnio służył mi do tonizowania twarzy każdego ranka, oraz czasami w ciągu dnia do odświeżenia. Mowa o wodzie różanej z Avon, która jednak wodą różaną do końca nie jest.


Woda różana do twarzy oczyszcza skórę jaj tonik przynosząc jej odświeżenie i orzeźwienie. Nie zawiera alkoholu. 

Wszystkie te informacje, oraz skład, znaleźć można po odklejeniu etykietki z tyłu buteleczki. Ma ona dwie warstwy, czyli odkleja się ja dwa razy.

 SKŁAD

AQUA (woda), GLYCERIN (gliceryna), SODIUM CITRATE (stabilizator emulsji i regulator ph), PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL (pochodna oleju rycynowego, substancja konsystencjotwórcza), PPG-26-BUTETH-26 (składnik nawilżający oraz konsystencjotwórczy), SODIUM EDTA (konserwant i substancja konsystencjotwórcza), IMIDAZOLIDINYL UREA (konserwant), METHYLPARABEN (konserwant), CITRIC ACID (konserwant), ROSA CENTIFOLIA FLOWER WATER (woda różana), PARFUM (aromat)

Nawet jak na Avon, skład jest koszmarny. Wodę różaną mamy na samym końcu, pewnie w tej samej ilości co aromat. Poza tym praktycznie same konserwanty.



Kosmetyk będę dalej nazywała umownie tonikiem, bo bliżej mu do tego niż do wody różanej. Znajduje się one w poręcznej, raczej małe buteleczce. Szata graficzna bardzo przyjemna. Pojedyncza grafika różowej róży kojarzy się przyjemnie i dla mnie raczej naturalnie. Skoro na opakowaniu nie ma nic innego, to w środku również nie powinno być, taka moja logika.

Pojemność toniku wynosi 150 ml. Jest wydajny i z pewnością wystarczy na długo. Jego cena nie przekracza 10 zł.


Tonik jest bezbarwny i pachnie różą. Nie jest to jakiś bardzo mocny aromat róży, wręcz przeciwnie. Jest na tyle delikatny, że w buteleczce nie czuć go w ogóle. Po przetarciu namoczonym płatkiem twarzy czuć ten zapach raczej słabo, jakby dochodził on z daleka, na przykład przywiał go wiatr z odległego ogrodu.  

W kwestii samego działania toniku, nie mam się w sumie do czego przyczepić. Nie śmierdzi alkoholem, nie szczypie, nie powoduje zaczerwienienia. Po umyciu twarzy żelem przecieram ją tym tonikiem i nie czuję ściągnięcia. Nie jest to efekt długotrwały, bo jeśli  za długo zwlekam z nałożeniem kremu, czuję, że moja cera zaczyna się napinać i po prostu wołać o nawilżenie. 
Tonik w żaden sposób nie pogorszył stanu mojej cery, ale też i nie polepszył, jest więc dla niej obojętny. W tej chwili. Bo patrząc na skład zaczynam rozmyślać o tym, jak te wszystkie konserwanty wpływają na moją cerę długoterminowo. Jeszcze do niedawna nie patrzyłam na składy w ogóle. Obserwowałam efekty i tylko to się dla mnie liczyło. Teraz jednak czytam wszystkie informacje i biorę je pod uwagę decydując, czy będę danego kosmetyku używała czy też nie. Z Avonem jest ten problem, że w katalogu nie znajdziemy składu. Mogłabym oczywiście poszukać go w internecie, ale czasami decyzję podejmuję szybko i bez większego zastanowienia. Moja twarz to taka część ciała, w pielęgnację której muszę włożyć najwięcej pracy. Nie opiera się ona tylko na naturalnych składnikach, ale takiego składu to ja na twarzy jednak nie chcę. Może i nie ma widocznych złych efektów, ja jednak boję się, że za kilka lat coś tam może wypłynąć. Dlatego też tonik/wodę różaną odstawiam, i zaczynam szukać czegoś, czemu będę mogła zaufać.