W mojej kosmetyczce zdecydowanie częściej spotkać można maseczkę w tubce niż w saszetce. Z saszetkami zawsze mam ten problem, że cała zawartość na raz to za dużo, a jak zostawiam "na potem", to i tak w końcu ją wyrzucam, bo zanim ja sobie o niej przypomnę, to ta się już dawno zeschnie. Tubki są pod tym względem o wiele wygodniejsze. Pozwalają też dłużej zapoznać się z daną maseczką i lepiej ją poobserwować.
Nawilżająca maseczka do twarzy ze śródziemnomorską oliwą z oliwek. Odświeża i przywraca odpowiedni poziom nawilżenia skóry.
SKŁAD
AQUA, GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, GLYCERYL STEARATE, TRIETHANOLAMINE, ZEA MAYS STARCH, CARBOMER, PEG-20 METHYL GLUCOSESESQUISTEARATE, DISODIUM EDTA, IMIDAZOLIDINYL UREA, HYDROXYETHYLCELLULOSE, METHYLPARABEN, PARFUM, BENZOPHENONE-4, DIMETHICONE, PANTHENOL, OLEA EUROPAEA OIL, OLEA EUROPAEA LEAF EXTRACT, PHOSPHORIC ACID, ALCOHOL DENAT, LECITHIN, C12-15 ALKYL BENZOATE, RETINYL PALMITATE, ASCORBYL PALMITATE, BETA-CAROTENE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, TOCOPHEROL, CI 19140, CI 15510, CI 42090.
Klasyczna, plastikowa tubka zamykana na klik. Maseczka ma dość rzadką konsystencję, z tego też względu nie nałożymy jej zbyt grubą warstwą na twarz, bo nam po prostu spłynie. Kolor jasnozielony - kolor opakowania nawiązuje do niego. Zapach ciężko mi porównać do czegokolwiek. Jest bardzo rześki i świeży. Nie czuć w nim chemii. Bardzo uprzyjemnia używanie maseczki.
Najważniejsze jest jednak działanie. Czy maseczka w ogóle coś robi? "Coś" zdecydowanie tak. Po zmyciu jej twarz jest przyjemnie miękka i gładka. Jeśli wcześniej tego dnia spędziłam dużo czasu na słońcu, wszelkie podrażnienia są złagodzone i niewyczuwalne. Jest to jednak takie chwilowe ukojenie i nawilżenie, po kilku godzinach nie ma po nim śladu.
Lubię od czasu do czasu zaaplikować mojej skórze trochę innego nawilżenia. To jej się podoba i nie reaguje na nie negatywnie, nie ma podrażnienia czy wyprysków. Maseczka jednak należy do tych słabiej działających.