19 lutego 2018

414. Yankee Candle, Sweet Nothings



Dziś mamy na śląsku dzień prawdziwie wiosenny. W ten klimat idealnie wpasowuje się wosk Yankee Candle Sweet Nothings, czyli Słodkie Słówka. Z czym kojarzy wam się ta nazwa? Ze słodkością owoców, kwiatów a może waty cukrowej? A może z wanilią? Na mnie podziałał obrazek baniek mydlanych, i jakoś od początku zapach zakwalifikowałam jako "tak mógłby pachnieć płyn do płukania".


Ciepłe, miękkie, słodkie - bańki mydlane, tak delikatne jak cichy szept. (goodies) 

Sweet Nothings to jeden z najsłodszych zapachów Yankee Candle, jakie poznałam, jest jednak przy tym na tyle rześki i świeży, że ta słodycz nie przytłacza. Dla mnie Sweet Nothings to zapach kwiatowy. Na pierwszy plan wysuwa się lilak, i po wejściu do pokoju, w którym pali się wosk, właśnie lilak czuję jako pierwszy. Poza nim są też inne nuty kwiatowe, ale ja niestety nie potrafię ich nazwać. Są słodkie, lekkie i naturalne. Wanilii nie wyczuwam nic a nic.


Sweet Nothings pachnie jak bukiet świeżych kwiatów. Jego moc jest średnia. Zapach jest delikatny, ale nie stanowi tylko tła, jest mocno wyczuwalny -  ale nie aż tak bardzo, by przeszkadzał. 1/3 kostki paliła się u mnie ok. 3 godzin i przez ten czas cały czas czuć było olejki zapachowe. Sweet Nothings to piękny, świeży zapach kojarzący się z wiosną. Wąchając go można sobie wyobrazić, że lada dzień będzie Wielkanoc a śnieg i mrozy są już tylko wspomnieniem.  

Znacie Sweet Nothings? Udany jest dla was ten zapach?