23 czerwca 2015

106. Majowe i czerwcowe czytanie

Notkę tę miałam prawie w całości napisaną już kilka tygodni temu, kiedy cała mi się skasowała. Brakło mi wtedy sił na pisanie jeszcze raz tego samego. Dlatego też o książkach, które przeczytałam w maju, piszę dopiero pod koniec czerwca.



Jean-Noel Robert - Rzym. Przewodnik po cywilizacji


Książka typowo historyczna, taki trochę podręcznik. Ale mi czasami odbija i czytam i takie pozycje. Ta bardzo mi się podobała. Napisana w zwięzły sposób, podzielona na całe mnóstwo krótkich rozdziałów. Czystej historii nie było tam za dużo, więcej opisu kultury i życia codziennego starożytnych Rzymian.


Nalini Singh - Krew aniołów

Rzadko czytam książki o aniołach. Może to dlatego, że rzadko natrafiam na nie w bibliotece i Matrasie. To chyba wciąż jeszcze mało popularna tematyka.

Krew aniołów opowiada o zawodowej łowczyni wampirów (Elena nie zabija ich, tylko łapie i odprowadza do anioła, u którego na kontrakcie jest wampir-buntownik), która zostaje wynajeta przez archanioła Nowego Jorku do wytropienia innego archanioła. Uram jest szaleńcem, który zagraża całemu światu,  idlatego inni archaniołowie chcą go zabić. Najpierw jednak Elena musi go znaleźć.

Spodobał mi się pomysł na taki świat. Anioły rządzą i stwarzają wampiry, które później przez sto lat muszą im za to służyć. A łowcy pracują dla aniołów i wyłapują zbiegów. To mi się podobało. Mój entuzjazm jednak trochę przygasł, kiedy okazało się, że to romans paranormalny (czego w sumie mogłam się spodziewać po okładce), i to do tego jeszcze erotyk. Książki wolałam nie czytać w komunikacji miejskiej, bo bałam się, żeby mi ktoś przez ramię nie zajrzał. A sceny 18+ (i to opisane w bardzo dosadny sposób), zajmują połowę książki. Na szczęście w drugiej połowie jest sporo ciekawej akcji. Zakończenie naprawdę dobre - tak dobre, że wciągnęłam się w serię.


Peter V. Brett - Malowany człowiek

Fantastyka w najczystszej postaci. Autor stworzył świat, w którym po zmroku zjawiają się demony. Chronią przed nimi tylko runy malowane na ścianach domów. Te jednak czasami zawodzą, i wtedy demony mordują nawet całe wioski. 
Książka jest o trójce dzieciaków, które dorastają w świecie pełnym demonów, i każde znich uczy się na swój sposób z nimi walczyć. To dopiero pierwszy tom, a już jest obiecująco. Szczególnie zakończenie zapowiada wielką wojnę z demonami. Teraz tylko muszę znaleźć czas, żeby podskoczyć do przyjaciółki i pożyczyć następną część.


Nalini Singh - Pocałunek archanioła

Kolejna część serii o aniołach. Tu już było ciekawiej. Mniej romansu, więcej intryg i tajemnic. Elena, już jako anioł, uczy się na nowo życia. Jest słaba jak dziecko, a już musi zmierzyć się z potężnym wrogiem. 


Heidi Hassenmuller - Niemy śmiech

Matka modelka i córka, która z braku uwagi ze strony matki, przestaje mówić. Jedna i druga z wielkimi problemami. Książka "o życiu", więc tematyka nie bardzo moja. A jednak Niemy śmiech mi się spodobał. Polecam.


H. P. Lovercraft - Coś na progu


Cudowne opowiadania grozy. Jeśli lubicie horrory, koniecznie przeczytajcie coś pióra H. P. Lovercrafta. Po mistrzowsku operuje słowem. Bluźnierczy to chyba jego ulubiony zwrot, bo pojawia się prawie na każdej stronie.


Rosemary Sutcliff - Niosący latarnie

Rzym opuszcza Brytanię, pozostawiając jej mieszkańców na pastwę najeźdźców. Młody żołnierz nie chce zostawić swojej rodziny, więc dezerteruje z armii i zostaje w Brytanii. Książka opowiada o jego niewoli i wojnie. 
Książka napisana jak dla dzieci. Opis przyrody na kilka stron, a wojny - w dwóch zdaniach. Zdecydowanie wolałabym na odwrót, bo uwielbiam zaczytywać się w opisy bitew. Książka raczej słaba, najsłabsza z trójki książek tej autorki, które czytałam.


Nalini Singh - Małżona archanioła

Tak na poczatku wybrzydzałam, a wciągnęłam się w tę serię na całego. Z każdą kolejną częścią robi się coraz ciekawiej, jakby autorka rozwijała swój talent i wreszcie odkryła, że porządna intryga jest ciekawsza od romansu. W Małżonce archanioła na scenę wkracza kolejna potężna archanielica - oczywiście Elena i Rafael muszą się z nią zmierzyć i ratować swoją miłość. Koniec końców jest kilka ciekawych wątków, które tylko czekają na swoje rozwinięcie w kolejnych częściach.


Anthony Huso - Magia krwi


Tytuł, okładka, i do tego opis z tyłu książki - cieszyłam się jak dziecko, kiedy jechałam z nią do domu. To miała być taka najprawdziwsza fantastyka. Młody król wracający z akademii do stolicy, w której wybucha wojna. Zapowiedź genialnej historii. Jednak już na początku okazało się, że to zupełnie coś innego.
Anthony Huso stworzył jakąś dziwną hybrydę świata techniki połączonego ze światem magii. Gdzie magia jest niby zabroniona, a jednak wszyscy jej używają - chociaż może ta używana to już technika?
Jednym słowem, można się naprawdę pogubić. Bardzo wiele rzeczy dostaje w książce nowe nazwy, a autor nie raczy nawet wyjaśnić co jest czym i skąd się wzięło - jakby sam nie wiedział. Czytanie pierwszej połowy to męka, co drugi rozdział to bełkot o holomorfii (tytułowej magii krwi), którego nijak nie można zrozumieć. W drugiej części jest już zdecydowanie lepiej. Zaczyna się wojna, a to już o wiele łatwiej mi ogarnąć, jest też trochę polityki i zdrad. 
Książki raczej nie polecam, nawet fanom fantastyki. To naprawde dziwny twór, od razu widać, że to pierwsza (i jedyna!) książka autora.


Nalini Singh - Ostrze archanioła


Tym razem akcja toczy się nie wokół Rafaela i Eleny, ale wokół Dimitriego - przywódcy Siódemki. Siódemka to elitarna grupa strażników Rafaela, do której należą zarówna wampiry jak i anioły, i którzy są jednocześnie najbliższymi przyjaciółmi archanioła.
Wampir Dimitr pracuje nad sprawą dziwnych zabójstw wampirów. Pomaga mu w tym Honor, koleżanka z pracy Eleny, również łowczyni. Ma ona swoje własne problemy i wielu wrogów, którzy kiedyś ją skrzywdzili. Dimitr postanawia pomóc się jej zemścić i przy okazji sam mierzy się ze swoim dawnym wrogiem.
Ckliwa historia miłości łowczyni i wampira oczywiście musi być. Autorka jednak się postarała, i wymyśliła świetne historie dla głównych postaci. Poza tym, Dimitr jest jedną z moich ulubionych postaci, i super, że poświęcone mu zostało tyle uwagi. 

Serię Gilgia łowców szczerze polecam. Już udało mi się nią zarazić moją koleżankę. 



Jak na dwa miesiące, nie przeczytałam wcale tak dużo. W nowej pracy niestety już nie mogę czytać, zostają mi więc tylko wieczory. Ostatnio jednak zachciało mi się buntu i bardzo możliwe, że już niedługo znowu będę bezrobotna, bo mnie po prostu wywalą. Plusem będzie to, że znowu będę miała czas wolny. I to całe mnóstwo :)














4 komentarze:

  1. Kompletnie nie moje klimaty :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami sięgam po takie książki fantasy więc może ta o aniołach i wampirach by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anioły, wampiry, fantasy to lubię ;D

    OdpowiedzUsuń

1. Nie toleruję wymieniania się obserwacjami. Jeśli mój blog Ci się podoba - zaobserwuj. Jeśli spodoba mi się Twój - zrobię to samo.
2. Komentarze zawierające tylko zaproszenia na blogi będą ignorowane. Na całą resztę na pewno odpowiem na Waszych blogach.