21 grudnia 2014

055. Świąteczny Nastrój u Iris, cz. 2


Nie pamiętam, żeby w moim domu kiedykolwiek piekło cię świąteczne pierniczki. U babci tak, ale u nas nigdy. W tym roku postanowiłam spróbować czegoś nowego i po raz pierwszy upiec ten symbol świąt.

Pierwsza partia pierniczków, upieczona kilka dni temu, w dziwnych okolicznościach zniknęła. Dziś zabrałam się za nie drugi raz, wiedząc co poprzednio wyszło źle i co można by poprawić.

Zarówno za pierwszym jak i za drugim razem kierowałam się tym przepisem. Troszkę jednak go zmieniłam za drugim razem.


Składniki
- ok. 700 g mąki pszennej tortowej, później można dosypać więcej, aby uzyskać odpowiednią konsystencję ciasta
- 3/4 szklanki cukru
- ok. 300 g miodu
- 200 g margaryny
- 1 jajko
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- ok. 4 łyżeczek przyprawy do piernika
- 2 łyżki ciemnego kakao

Zaczynamy do rozpuszczeniu w rondelku na wolnym ogniu margaryny, cukru i miodu. Zostawiamy do wystygnięcia (im zimniejsze tym lepiej, później będzie trzeba do tego włożyć ręce; mnie za pierwszym razem nie chciało się długo czekać i odrobinę się poparzyłam). Na miseczce roztrzepujemy jajko i dodajemy je do rondelka. W osobnej misce mieszamy ze sobą mąkę, sodę, przyprawę i kakao. Dodajemy zawartość rondelka i zagniatamy ręką. Teraz ewentualnie możemy dosypać więcej mąki, żeby ciasto było bardziej treściwsze. Tak aby nadawało się do rozwałkowania. 
Ciasto należy wstawić na co najmniej pół godziny do lodówki, żeby trochę stężało i lepiej się je wałkowało. Można przykryć je folią, żeby nie zaschło na wierzchu.
Gotowe ciasto wałkujemy na grubość ok. 5 mm (w oryginalnym przepisie są 2 mm, ale wtedy pierniczki wychodzą płaskie, od Was więc zależy jakie duże urosną). Jeśli chcemy je później zawiesić na choinkę, robimy w nich dziurki. Układamy na blachę i pieczemy w rozgrzanym do 160 stopni C piekarniku przez 7 minut. Uwaga: po trzech blatach odczekajcie chwilę, żeby piekarnik ostygł odrobinę, inaczej temperatura w środku może być za wysoka dla pierniczków.


Składniki na lukier:
- 4 czubate łyżki cukru pudru
- 1 białko

Ucieramy razem, aż masa zrobi się gładka. Ja przelałam ją następnie do dużej strzykawki i za jej pomocą malowałam wzorki. Znów się nie popisałam i część najgorszych pierniczków zanurzyłam w lukrze. Można posypać je dodatkowo wiórkami czekoladowymi. 




A teraz trzeba się dzielnie powstrzymywać, żeby ich przed świętami nie zjeść.



Post bierze udział w akcji Celebruj Chwile na blogu Arcy Joko.

24 komentarze:

  1. Uwielbiam pierniczki :) Wypróbuje przepis chętnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. na szczęście już zrobione :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja raczej pierników nie piekę, ale kradnę przepis :) może akurat kiedyś mnie naleci, np. za rok ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie się niestety pierniczków nie piecze :(

    OdpowiedzUsuń
  5. i u mnie nikt nie piecze pierników, a ja z animi nie przepadam :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowicie apetycznie wyglądają ;) Uwielbiam pierniki, zawsze piekła je przed świętami moja babcia, ale niestety w tym roku stan zdrowia jej na to nie pozwolił. Myślę, że za rok chyba zacznę kontynuować tą miłą tradycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już też mam swoje pierniczki gotowe :) Teraz "odpoczywają" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jejuuuu, ja nie piekłam i już nie zamierzam ;) dlatego podziwiam tego, kto to zrobił! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. same pyszności widzę co chwilę na blogach ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Smakowicie wygladaja, nie dziwie sie, ze pierwsza partia zniknela w mgnieniu oka ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Smakowicie wyglądają, ale niestety ja dietuję do wigilii ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Super pierniczki, kurcze u mnie sie jakos nie piecze

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja właśnie jestem w trakcie pieczenia na Święta :) fajne ciasteczka :D

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie pieczenie pierniczków to tradycja

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierniczki miałam robić, niestety nie wystarczyło już czasu przed świętami niestety, mam nadzieję że za rok się już uda;(

    OdpowiedzUsuń
  16. u mnie w tym roku bez pierniczków :(

    sister-lenissa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

1. Nie toleruję wymieniania się obserwacjami. Jeśli mój blog Ci się podoba - zaobserwuj. Jeśli spodoba mi się Twój - zrobię to samo.
2. Komentarze zawierające tylko zaproszenia na blogi będą ignorowane. Na całą resztę na pewno odpowiem na Waszych blogach.