24 września 2016

228. Obejrzane w czerwcu, lipiec, sierpień

W ostatnich tygodniach zupełnie straciłam serce do blogowania i prawie wcale nie bywałam w blogosferze. U mnie takie okresy wypalenia są normą i co jakiś czas przychodzą. Zresztą ja w ogóle jestem osobą, która szybko się do czegoś zapala i po chwili traci tym zainteresowanie. Szczególnie mama nie lubi tej mojej cechy i każde moje nowe wariactwo kwituje słowami "znowu się zaczyna, zupełnie jak ojciec".

Dzisiaj nie będzie kosmetycznie, a filmowo. Małe podsumowanie z prawie trzech miesięcy.



P.S. Kocham Cię



Ekranizacja powieści Cecelii Ahern. Książka była cudowna, film to jakieś totalne nieporozumienie i na miejscu autorki pozwałabym reżysera za takie przeinaczenie historii.

Z pięknej i smutnej historii zrobiono amerykańskiego gniota. Przede wszystkim, akcję z Irlandii przeniesiono do Nowego Jorku. No tak, wielki świat. Kogo by zainteresowała Europa? Po drugie, dosłownie zniszczono rodzinę Holly. To była jedna z najlepszych części historii, ich wzajemna miłość ale też kłótnie. Prawdziwe życie. W filmie została tylko zgorzkniała matka i ubierająca się jak wariatka siostra. Po trzecie, przyjaciele Holly. Tu już naprawdę siąść i płakać. Nie dość, że wszyscy byli zdecydowanie za starzy, to jeszcze grali kompletnych idiotów. Nie winię aktorów, grali jak im kazali. Zagrali bardzo przekonującą, tyle że głupców. Po czwarte, Holly. W filmie była po prostu straszną suką. Po scenach retrospekcji w ogóle nie widać było wielkiej miłości pomiędzy nią i Gerrym. Gerry ją kochał, to było widać. Ona za to cały czas się na niego wydzierała. Tej bohaterki zdecydowanie nie dało się lubić.
Oglądanie tego filmu być może sprawiłoby mi większą radość, gdybym nie czytała wcześniej książki. 




Akwamaryna
Claire i Hailey spędzają ostatnie wspólne lato, zanim jedna z nich przeprowadzi się na inny kontynent. Dziewczynom czas mija na czytaniu gazet dla nastolatek i obserwowaniu przystojnego Raymonda. Pewnego dnia, po silnym sztormie, dziewczyny znajdują w basenie syrenę. Ta obiecuje spełnić ich jedno życzenie, jeśli te pomogą jej zdobyć miłość Raymonda.
Tak, to zdecydowanie jest głupawy film dla nastolatek. Ze szczęśliwym zakończeniem, imprezą na którą czeka się przez cały film, blond czarnym charakterem. Mimo to historia całkiem fajna i przyjemnie się ten film oglądało.




Udając gliniarzy

Tytuł mówi chyba wszystko. Dwóch przyjaciół udaje gliniarzy, by przez chwilę poczuć władzę i szacunek. Niechcący wplątują się jednak w historię, która zaczyna ich przerastać. Koniec końców wszystko kończy się dobrze. "Udając gliniarzy" to naprawdę zabawna komedia, która zapewni świetną rozrywkę.





Zakochany kundel


Uwielbiałam tę bajkę w dzieciństwie. Historia Lady i Trampa do tej pory wzrusza mnie bardziej niż Titanic. 




 Bogowie Egiptu



Na koronacji Horusa pojawia się jego rozgoryczony wuj Seth i zabija jego ojca, Ozyrysa. Pokonany i oślepiony Horus odchodzi i ukrywa się, podczas gdy władzę nad Egiptem przejmuje Seth, zamieniając ludzi w niewolników. 

Fabuła bazuje na najważniejszym micie o egipskich bogach - zabiciu Ozyrysa oraz walce Setha i Horusa. Całość została oczywiście zmieniona i napisana na nowo, całkiem jednak ta nowa wersja fajnie wyszła. Film był raczej zabawny niż trzymający w napięciu, takie kino rodzinne, gdzie dobro w końcu triumfuje. 




Mansfield Park


Jako dziecko Fanny trafia do domu bogatej ciotki, gdzie traktowana jest bardziej jako służąca niż krewna.  W filmie obserwujemy jej dorastanie, przyjaźnie i pierwszą wielką miłość. Wspaniała historia o tym, że miłość zwycięży wszystko.  Fanny to bohaterka, do której poczułam wiele sympatii. 




Siostry


Matka Sandry i Beth jest alkoholiczką, która nie radzi sobie z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. Na dodatek jej nowy chłopak jest agresywny i zaczyna molestować Beth. Siostry nie mogą tego dłużej znieść i postanawiają zabić matkę.

Film na długo pozostaje w pamięci, tym bardziej, że nakręcono go na faktach autentycznych. To bardzo mocna historia o rzeczach prawdziwych. Szczerze polecam.





Wszyscy twoi święci


 
Pochodzący z biednej dzielnicy Nowego Jorku Dito wraca po wielu latach w rodzinne strony. Chce pomóc ciężko choremu ojcu, ale ten dalej nie wybaczył mu, że Dito wyjechał. Odnoszący sukcesy pisarz wędruje po ulicach swojego dzieciństwa, spotyka starych znajomych i na nowo przeżywa zdarzenia z przeszłości, które doprowadziły do jego wyjazdu.

Film nakręcono na podstawie autobiografii reżysera. To obraz dorastania w biednej dzielnicy dzieciaków z problemami. Nie każdy z przyjaciół Dito kończy dobrze. Właściwie, mało któremu w życiu się poszczęściło. Film to naprawdę potężna dawka emocji. Po czymś takim zaczyna się bardziej doceniać to, co samemu dostało się jako dziecko.




Frajer


Paul zaczyna studia w Nowym Jorku. Szybko okazuje się, że życie w akademiku zupełnie do niego nie pasuje. Jest tytułowym frajerem, który wydaje się nie rozumieć, że na studia nie idzie się po to, żeby się uczyć.

Myślałam, że film będzie zabawniejszy. To już dość oklepany schemat, ale i film nie jest najnowszy. 




Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie


Steve Rogers jest słabowity i chorowity, ma jednak wielkie serce i mnóstwo odwagi, i bardzo chce zostać żołnierzem. Kolejne komisje jednak go odrzucają. Czara goryczy przelewa się, kiedy jego najlepszy przyjaciel Bucky zostaje przyjęty. Wtedy Steve spotyka doktora Erskine'a, który pomaga mu zostać Kapitanem Ameryką.

Po obejrzeniu tego filmu nie mogłam przestać myśleć o tym, JAK ONI TO ZROBILI? Steve z początku i z końca filmu - to naprawdę specjalne efekty specjalne. Historia odważnego amerykańskiego bohatera, walczącego z niemiecką Hydrą to bardzo dobre kino. Trzyma w napięciu i, jeśli nie czytało się komiksów, naprawdę zaskakuje.




Śpiąca Królewna: Wyprawa


Gniot, jakich mało. Taki mały koszmarek, który co najwyżej mógłby być projektem zaliczeniowym na studiach. Budżet musiał być bardzo malutki. Statystów prawie wcale, zamek to jedna wieża. Najważniejsze jednak, że scenariusz jest po prostu zły.
 
 
 
 
Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz
 

Steve Rogers budzi się po 50 latach snu w lodzie i na nowo uczy żyć w zmienionym świecie. Jego nowy szef, Fury, powierza mu ważną misję. Kapitan Ameryka łączy siły z Czarną Wdową i Falconem, by przeciwstawić się Zimowemu Żołnierzowi. 

Mnóstwo akcji, efektownych scen walk. Do tego zabawne sceny, bo kiedy bohaterowie akurat nie walczą, okazują się całkiem normalnymi ludźmi.




Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów
 
 
Według najnowszej ustawy wszyscy superbohaterowie muszą się zarejestrować i podporządkować rządowi. To powoduje rozłam wśród przyjaciół, ponieważ jedni z chęcią oddadzą odpowiedzialność za własne czyny innym, drudzy za to obawiają się, że każdy rząd może stać się drugą Hydrą. 

Nie lubię, kiedy przyjaciele zaczynają się na poważnie kłócić, film więc dla mnie trochę smutny. Cała reszta jednak na wielki plus.





Wszystko zostaje w rodzinie


Rodzina Goodfellow składa się z samych kłopotów, z którymi nie potrafią sobie poradzić. Wtedy pojawia się u nich nowa gosposia Grace, która zdaje się mieć rady na wszystko. W rodzinie zaczyna się układać coraz lepiej, gorzej mają się jednak ci, którzy stają na drodze rezolutnej staruszce.
 
Przezabawna czarna komedia. Na początku trochę nijaka i nudna, ale warto dać jej szansę, bo w miarę rozwoju akcji robi się naprawdę zabawnie.
 
 

9 komentarzy:

  1. Siostry mnie mocno zaciekawiły - pewnie obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nic z tego nie oglądałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio oglądam bardzo mało filmów. Stawiam na książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też książek jednak więcej.

      Usuń
  4. Ojej muszę obejrzeć zakochanego kundla... najlepsza bajka z dzieciństwa! Tak dawno jej nie widziałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę nadrobić jeszcze wiele bajek Disneya.

      Usuń
  5. Mnie tez Siostry zaciekawily, choć to już chyba 3 albo nawet 4 film o tym tytule :)
    Udając gliniarzy mi sie bardzo podobalo :)

    OdpowiedzUsuń

1. Nie toleruję wymieniania się obserwacjami. Jeśli mój blog Ci się podoba - zaobserwuj. Jeśli spodoba mi się Twój - zrobię to samo.
2. Komentarze zawierające tylko zaproszenia na blogi będą ignorowane. Na całą resztę na pewno odpowiem na Waszych blogach.