8 listopada 2016

236. Pharmaceris, Krem z 5% kwasem migdałowym

Odkąd zaczął się u mnie okres dojrzewania, stan mojej cery praktycznie cały czas przyprawia mnie o dreszcze. Mimo że etap młodzieńczego trądziku jest już za mną, pozostała mi tłusta skóra skłonna do zapychania. Kiedyś i ja uległam pozornie logicznemu stwierdzeniu, że skoro skóra się przetłuszcza, to trzeba ją wysuszać. Używałam więc napakowanych chemią żeli do mycia, toników z alkoholem i mocnych peelingów. Bardzo polubiłam się też z maścią cynkową a nawet pastą do zębów. I mimo że cudów nie widziałam, sądziłam, że bez tego całego arsenału byłoby gorzej.

Opamiętanie przyszło mi dopiero na studiach. Wtedy też zauważyłam, że moja tłusta cera, o dziwo, potrafi się przesuszać i to całkiem mocno, jednocześnie dalej się świecąc. Może więc potrzebuje kremu nawilżającego? Może tę pastę to tylko do zębów, a na twarz już niekoniecznie? Może tak nie zawsze nakładać podkład i dać czasem skórze pooddychać? Metodą prób i błędów poznałam potrzeby mojej cery i teraz już wiem, co muszę jej koniecznie zafundować a co lepiej ograniczyć. Topowym must have okazał się kwas migdałowy. Bardzo więc ucieszyłam się, że razem z portalem Ofeminin.pl będę testowała krem Pharmaceris, który właśnie ten kwas zawiera. 



Produkt stworzony przez naukowców z Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris.

Krem z 5% kwasem migdałowym
WSKAZANIA: Krem o wysokiej tolerancji, przeznaczony do codziennej pielęgnacji na noc dla skóry trądzikowej również delikatnej i wrażliwej, z przebarwieniami i nierównym kolorytem oraz przetłuszczającej się. Krem można bezpiecznie stosować przez cały rok. Latem zaleca się stosowanie kremu z filtrem o min. SPF 20.

DZIAŁANIE: Krem działa przeciwtrądzikowo i regulująco na wydzielanie sebum likwidując istniejące zmiany trądzikowe oraz ogranicza powstawanie nowych niedoskonałości. Kwas migdałowy delikatnie złuszcza martwe komórki naskórka odblokowując pory i łagodząc zmiany trądzikowe. Umożliwia jednocześnie głębszą penetrację w głąb skóry ekstraktu z cytryny, który działa rozjaśniająco i wygładzająco. Synergiczne działanie składników aktywnych sprawia, że krem doskonale wygładza skórę, zmniejsza widoczność porów i ujednolica jej koloryt. Produkt może być stosowany samodzielnie lub dla lepszego efektu złuszczania w dwu-stopniowej kuracji z kremem SEBO-ALMOND PEEL 10% .


SKŁAD
AQUA, MANDELIC ACID, PPG-15 STEARYL ETHER, PROPYLENE GLYCOL, STEARETH-21, CETEARYL ALCOHOL, TROMETHAMINE, STEARETH-2, DIMETHICONE, NYLON-12, CYCLOPENTASILOXANE, MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, CHONDRUS CRISPUS (CARRAGEENAN), CETEARETH-20, XANTHAN GUM, CYCLOHEZASILOXANE, ETHOXYDIGLYCOL, GLUCOSE, BHT, CITRUS MEDICA LIMONUN (LEMON) JUICE, BUTYLENE GLYCOL, ASCORBIC ACID, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, BUTYLPARABEN, ETHYLPARABEN, POTASSIUM SORBATE, PARFUM, CARAMEL. 



Krem wyposażony został w wygodny dozownik. Do kremu nie dostaje się ani powietrze ani bakterie, jest to w pełni higieniczne rozwiązanie. A jakie praktyczne. Ani razu mi się nie zaciął, działa gładko, precyzyjnie odmierzając porcje kremu. Krem jest koloru białego, średnio gęstej konsystencji. Dobrze się rozprowadza i świetnie wchłania, niestety nie do całkowitego matu, więc używam go tylko na noc. Zapach jego może odrzucać, ponieważ nie jest perfumowany. Nie używałam nigdy czystego kwasu migdałowego, ale żel z innej firmy, który też ten kwas zawiera, pachnie identycznie. Kojarzy mi się trochę z gabinetem stomatologicznym, więc przyjemny aromat to to nie jest. Na szczęście nie jest bardzo mocny i nie utrzymuje się na skórze,



Czytają opis działania kremu co chwilę w myślach powtarzałam "idealny krem dla mnie". Ogranicza wydzielanie sebum, oczyszcza pory, złuszcza martwy naskórek. Ideał. A jak w praktyce? 
Po pierwsze, nie do końca zgodzę się, że krem nie podrażnia. Nie mam cery wrażliwej, a i tak po posmarowaniu jej tym kremem czuję jak mnie ona lekko piecze i robi się gorąca. Efekt ten nie zawsze występuję, a kiedy już jest trwa najwyżej pięć minut. No ale jest. Posiadaczki cer wrażliwych mogą zareagować o wiele mocniej.
  Na tym jednak kończą się moje zarzuty względem kremu. Rzeczywiście ograniczył wydzielanie sebum. Na równi z nim używałam na dzień kremu matującego, ale tamten solo aż tak bardzo cery nie matowił. Gołym okiem nie widać, żeby oczyścił pory i sprawił, że będą mniej widoczne. Coś tam jednak musiał oczyścić, bo teraz naprawdę rzadkością jest kiedy coś mi na twarzy wyskoczy. Po kilku dniach używania kremu pojawiło mi się kilka grudek i mniejszych wyprysków, zwłaszcza na linii szczęki. Ładnie się jednak wygoiły i już nie wróciły. Krem w ten sposób oczyścił cerę z największych paskudników, które już się tam pod skórą czaiły. Teraz pilnuje, by nie pojawiły się nowe. Jeśli chodzi o złuszczanie, to mogłoby być większe, aczkolwiek ja go akurat nie wymagam, bo ze starym naskórkiem wolę poradzić sobie za pomocą peelingu. Kwasy złuszczyły mi skórę na bokach nosa i tam co jakiś czas pojawiają mi się białe suche skórki. Krem nie nawilża a wręcz lekko wysusza skóre, więc trzeba połączyć go na przykład z silnie odżywczym kremem na dzień. Po dwóch tygodniach regularnego stosowania go przerzuciłam się na tryb zamienny - raz krem z kwasem, raz typowo nawilżający. Myślę, że nawet rzadsze stosowanie go też dałoby radę.



Po miesiącu używania kremu mogę śmiało polecić go posiadaczkom cery tłustej i mieszanej, którym zależy na oczyszczeniu cery i pokonaniu wyprysków jeszcze przed ich pojawieniem się na skórze. Krem odradzam jedynie posiadaczkom cer wrażliwych, ponieważ dla nich może być po prostu za inwazyjny i za mocny.


10 komentarzy:

  1. Używałam 10% i również mile wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też spróbuję 10%. Pod koniec zimy moja cera ma się najgorzej, więc wtedy mocniejszy krem pasowałby bardziej.

      Usuń
  2. Miałam kiedyś ten krem i dobrze go wspominam:) z tej serii lubie tez bardzo płyn bakteriostatyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam go. Znam piankę do mycia twarzy, która też była bardzo dobra.

      Usuń
  3. myślę, że sprawdził by się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią wypróbuję go w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń

1. Nie toleruję wymieniania się obserwacjami. Jeśli mój blog Ci się podoba - zaobserwuj. Jeśli spodoba mi się Twój - zrobię to samo.
2. Komentarze zawierające tylko zaproszenia na blogi będą ignorowane. Na całą resztę na pewno odpowiem na Waszych blogach.