12 lipca 2017

389. Nieprofesjonalny Ogród - cz. III

Pora na kolejne podsumowanie moich weekendowych wyczynów na wsi. Jak tak patrzę na to moje podwórko, bo ogrodem nijak tego nazwać nie można, to zadaję sobie pytanie, co ja tam właściwie robię za każdym razem. Bo taka zmęczona wracam do domu, a efekty mizerne. Dłubię w tej ziemi i dłubię, a trawy dalej nie ma, kwiatki w prawdzie powschodziły, ale dalej liliputy, róże zdychają, a lilie chcą kwitnąć ale coś im chyba nie pozwala, bo od dwóch miesięcy mają tylko pąki. A ja robię i robię, i prażę się w tym słońcu, albo moknę w deszczu. Bo skoro jestem tam tylko 1,5 dnia to nie mogę się położyć na leżaku i leżeć. Bo w końcu ta uschnięta trawa wyrośnie i mnie zakryje razem z leżakiem, a w niej zaraz pojawią się żmije i zaskrońce. Takie uroki wsi.

Ostatnio pokazywałam na Instagramie moje najnowsze ogrodnicze dziecko - coś, co z czystym sumieniem nazwać mogę rabatą. Ogrodzenie jest? Jest. Darń zdjęta? Zdjęta. Przekopane? Przekopane. No to rabata. Zapraszam na podsumowanie przed i po rewolucji.


Tu prawdziwy busz. Przerośnięte kilkumiesięczne trawy, spalone lipcowym słońcem, ubite deszczem i wiatrem. Aż strach wchodzić, bo nie wiadomo co w takich zaroślach może siedzieć.


Jesień, trawa się już nawet odrobinę zazieleniła.  Nawłoć przekwitła, zostały po niej tylko uschnięte badyle. Zdecydowanie to nie był atrakcyjny widok - a przecież to część reprezentacyna, przy wejściu!



W maju posadziłam dwie sadzonki kostrzewy sinej i jeden świerk biały. Miniaturki wprost tam zginęły. Te zielone kępki, które widać pod płotem, to nawłoć, tu jeszcze młodziutka. Ale jak już urośnie do swoich rozmiarów i zakwitnie, zdominuje wszystko. Może nie przydusi w sensie fizycznym mniejszych roślin, ale po prostu oderwie od nich uwagę. I dlatego trzeba było jakoś ten róg ogarnąć bardziej, połączyć nawłoć z kostrzewą i świerkiem.


Widać, że nawłoć ma się coraz lepiej. Zgarnęłam narzędzia, taczkę i zabrałam się do roboty. Pogoda wariowała, bo albo prażyło słońce, albo przychodziła chmurka i zaczynało z niej siąpić. Ale czas gonił. W sumie całość zabrała mi dwie godziny i bardzo niewiele funduszy. 

Zniknął mech i stara trawa. Ziemia (a właściwie piach) została niezbyt głęboko przekopana, a następnie przykryta workiem kory (80 l - ok. 9 zł). Kora naprawdę pomaga zachować wilgoć, więc sypię ją gdzie mogę, żeby choć trochę pomóc roślinom, które tak rzadko podlewam. Do tego bardzo podoba mi się jak wygląda na rabacie. 


Na rabatę kupiłam tylko trzy sadzonki: dwie kostrzewy i sosnę, ok. 5 zł. za sztukę. Nawłoć przywędrowała sama, rozchodnik okazały hodowała moja babcia - znalazłam jedną kępę i przesadziłam na rabatę, dzieląc ją. Rozchodnik ościsty wykopałam za płotem - on tam rósł w totalnej piaskownicy! A starą kankę na mleko znalazłam wiosną na tyłach podwórka. Do tego dwa rollerbordery z Castoramy po 5 zł sztuka. 


Mało czasu, mało pracy, mało kasy - i wejście ogarnięte. Może nie jest spektakularnie, kolorowo czy stylowo, ale w porównaniu z pierwszym zdjęciem  - zmiana duża. A że warunki są jakie są, to najlepiej rośliny z łąk przynosić, takie, które lubią te rejony i dają radę tam wyżyć.

Nie wiem jak długo to miejsce będzie tak wyglądało, bo plany były całkiem inne. Chciałam tam mieć zieleń i biel, ale żółta nawłoć wymusiła na mnie zmianę koncepcji kolorystycznej. Chcecie zobaczyć moje zimowe plany?



Miałam nawet konkretne rośliny wytypowane na to miejsce :) Część z nich na pewno kupię, część odpuszczę głównie ze względu na cenę - bo co jak roślina za kilkadziesiąt złoty się nie przyjmie? Wtedy to dopiero będę sobie pluła w brodę. Buty za 100 zl. mogą sobie być niewygodne, ale drzewko za 70 zł. ma żyć wiecznie :p

 

3 komentarze:

  1. No świetnie to wygląda! Biże ile musiałaś czasu i siły poświęcić... aż sobie nie wyobrażam..

    OdpowiedzUsuń
  2. Powolutku małymi kroczkami i dasz radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. no wlasnie roslinki sa mega drogie, ale ja czasem sie skusze ostatnio nabylam lobelie i bakope:)

    OdpowiedzUsuń

1. Nie toleruję wymieniania się obserwacjami. Jeśli mój blog Ci się podoba - zaobserwuj. Jeśli spodoba mi się Twój - zrobię to samo.
2. Komentarze zawierające tylko zaproszenia na blogi będą ignorowane. Na całą resztę na pewno odpowiem na Waszych blogach.