27 marca 2016

171. Farmona: Herbal Care, Odżywka ekspresowa skrzyp polny

Mgiełki do włosów czy odżywki w spray'u, jak kto woli - to dla mnie nowość. Do tej pory używałam tylko takich produktów, które później spłukiwałam. Mam włosy cienki, które łatwo przeciążyć. Dlatego też unikam wszelkich ser i ciężkich odżywek, moje włosy wyglądają po nich po prostu źle. 

Jakiś czas temu postanowiłam w ogóle ograniczyć im odżywki, albo stosować je przed myciem. Pojawił się jednak problem, jak je później rozczesać. Moje włosy sięgają sporo za łopatki, więc plątać się uwielbiają. Ekspresowa odżywka w sprayu miała głównie ułatwić ich rozczesanie. Czy robi coś ponad to? Zapraszam na recenzję.


Naszą ekspresową odżywkę ze skrzypem polnym opracowaliśmy dla wszystkich , którzy mają bardzo zniszczone i słabe włosy. Skomponowaliśmy ją z cenionych od wieków naturalnych składników roślinnych, które skutecznie naprawiają uszkodzenia i wzmacniają włosy, poprawiając ich kondycję i wygląd. Włosy z dnia na dzień są mocniejsze, grubsze, pełne witalności i gładsze. W opracowanie receptury, opartej na bogatej tradycji zielarskiej, włożyliśmy całe nasze doświadczenie, dlatego jesteśmy spokojni o efekty.

Składniki, czyli dlaczego odżywka działa:
- ekstrakt ze skrzypu polnego - bogate źródło krzemu, doskonale odżywia, nawilża i wyraźnie wzmacnia włosy
- białka pszeniczne - regenerują strukturę włosów, przywracają zdrowy wygląd
- Vital Soft Formula - nadaje miękkość, sprężystość i blask
- Inutec - nawilża włosy i ułatwia rozczesywanie

Efekty, czyli spodziewaj się najlepszego:
- zdrowe, gęste i mocne włosy
- odporne na uszkodzenia, łamanie i rozdwajanie się końcówek
- pełne witalności, lśniące i gładkie
- łatwa stylizacja


SKŁAD 
AQUA, SILICONE QUATERNIUM-22 (silikon), POLYGLYCERYL-3 CAPRATE (emulgator), DIPROPYLENE GLYCOL (humektant), COCAMIDOPROPYL BETAINE (detergent), CETRIMONIUM CHLORIDE (detergent), PHENOXYETHANOL (konserwant), ETHYLHEXYLGLYCERIN (humektant, naturalny konserwant), PROPYLENE GLYCOL (humektant), EQUISETUM ARVENSE (HORSETAIL) HERB EXTRACT (skrzyp polny), BETULA ALBA (BIRCH) LEAF EXTRACT (brzoza), QUERCUS ROBUR (OAK) BARK EXTRACT (kora dębu), HYDROLYZED KERATIN (substancja konsystencjotwórcza), PANTHENOL (humektant), INULIN (składnik nawilżający pozyskiwany z korzenia cykorii lub buraka; nawilża i łagodzi podrażnienia, zwiększa objętość włosów, poprawia ich puszystość, dodaje blasku), POLYSORBATE 20 (emulgator otrzymywany z oleju kokosowego), DISODIUM EDTA (substancja konsystencjotwórcza i konserwująca), PARFUM.

  Ów skrzyp polny, który ma tyle zdziałać, znajduje się dopiero w połowie składu. W jego towarzystwie znajdziemy brzozę oraz dąb, więc trochę natury rzeczywiście jest. Reszta składu nie jest zła. Na samym początku silikon. Jako posiadaczka włosów cienkim i z reguły przyklapniętych, powinnam unikać silikonów. Ale tego nie robię. Lepiej sprawdzić samemu na włosach czy akurat ten silikon, w takiej ilości i w takim towarzystwie innych składników, nie okaże się bardzo fajnym składnikiem. 


Brązowa, przezroczysta buteleczka mieści w sobie 200 ml odżywki. To naprawdę dużo. Używam jej  prawie codziennie od prawie miesiąca, a zużyłam dopiero 1/5. Swoją odżywkę kupiłam na stronie Farmony (tutaj), teraz jej cena wynosi 7,50. 
Butelka posiada korek zabezpieczający. Ze sklepu przyszła dodatkowo opakowana folią, żeby nic się w podróży nie uszkodziło.


Odżywki używam każdego ranka, kiedy przychodzi mi rozczesać włosy. Na noc splatam je w warkocz, ale poziom zaplątania rano i tak jest spory, nawet jak na szczotkę TT. Po potraktowaniu włosów odżywką o wiele łatwiej doprowadzić je do ładu. Najpierw przeczesuję je palcami, i już wtedy czuję, że bez odżywki byłoby zupełnie inaczej. 

Odżywka ma mocny, ziołowy zapach, który dość długo utrzymuje się na włosach. Mnie on nie przeszkadza, bo kojarzy mi się ze świeżością, ale jeśli ktoś go nie polubi, to się z nim będzie po prostu męczył.

Odżywka w żaden sposób nie obciążyła moich włosów, co jest prawdziwym cudem, bo o to u mnie bardzo łatwo. Raz, taki typ włosa. Dwa, taki typ ręki. Nie raz nie dwa po tej odżywce wierzchnie partie włosów były po prostu mokre. A i tak po wyschnięciu nie było żadnego przyklapu, strąków czy takiego tłustego błyszczenia. Nie używam jej na włosach tuż przy skalpie, ale dosyć obficie spryskuję końcówki, i tam też jest idealnie. 

Czy odżywka uzdrowiła moje włosy? Z pewnością nie. To fakt, tuż po jej zastosowaniu błyszczą się odrobinę bardziej niż przed, nie są jednak bardziej miękkie. Dlatego też nie uważam, żeby odżywka nadawała się dla włosów bardzo suchych. Chyba że jako kolejny, dodatkowy etap pielęgnacji.
 
Jeśli do lata uporam się z tą buteleczką, zapewne kupię kolejną, bo to będzie fajny kosmetyk do chociaż minimalnej ochrony włosów przed słońcem i wyższymi temperaturami. U mnie takie zapezpieczacze się nie sprawdzają, bo zawsze leję tego za dużo, a tu taka niespodzianka - mogę sobie nie żałować, a włosy dalej wyglądają na świeże. 


14 komentarzy:

  1. moze sie skusze jak spotkam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jakoś nie miałam nigdy przekonania do tych odżywek :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Może też się skuszę na tę odżywkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, że ma atomizer:)

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mógłby się u mnie sprawdzić z tego co piszesz;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z ciekawości bym wypróbowała

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przekonuje mnie do siebie ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie te odżywki się nie sprawdzają, włosy są po nich strasznie szorstkie.

    OdpowiedzUsuń
  9. coś już słyszałam o tym produkcie, o ile się nie myślę i o ile dobrze pamiętam. w każdym bądź razie, ja potrzebuję mocnych kosmetyków, zostanę przy swoich ale i ta odżywka jest bardzo ciekawa :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*

    OdpowiedzUsuń

1. Nie toleruję wymieniania się obserwacjami. Jeśli mój blog Ci się podoba - zaobserwuj. Jeśli spodoba mi się Twój - zrobię to samo.
2. Komentarze zawierające tylko zaproszenia na blogi będą ignorowane. Na całą resztę na pewno odpowiem na Waszych blogach.